Symphonic Theater of Dreams – Symphonic Tribute to Dream Theater

★★★★★★★★★✭

1. Overture – When Dreams Come True 2. Hell’s Kitchen 3. Sacrificed Sons 4. Beneath the Surface 5. The Ministry of Lost Souls 6. Losing Time/Grand Finale

SKŁAD: Sinfonietta Consonus: Michał Mierzejewski, Ariel Ludwiczak – konduktorzy. I skrzypce: Pamela Polkowska, Barbara Maja Masell, Marcin Makowski, Aleksandra Szymańska, Jadwifa Lyczko, Paulla Abdulla, Judyta Sawicka, Joachim Oller, Martyna Kopiec, Barbara Krajewska. II skrzypce: Magdalena Szczypińska, Kasia Libront, Małgorzata Fiodorowicz, Filip Orlikowski, Martyna Winiarczyk, Kamila Bigus, Donald Sadowski, Natalia Brodzińska, Joanna Deptuła, Tomek Chyła. Altówki: Mateusz Filip Wasiucionek, Grzegorz Kurczuba, Ewlina Bronk, Maciej Henryk Rogoziński, Michał Burdzy. Wiolonczele: Małgorzata Znarowska, Patrycja Taradejna, Alicja Rozycka, Zofia Szafrańska, Agata Mieczkowska, Kasia Zadziłko-Kamińska, Małgorzata Oller. Kontrabasy: Maciej Sadowski, Adam Pachla, Krzysztof Słomkowski. Flet: Anna Maria Jachimowicz. Oboj: Małgorzata Jaśkiewicz. Klarnety: Łukasz Szajewski, Tomasz Klepczyński. Obój: Edyta Szleszyńska. Trąbki: Paweł Hulisz, Robert Bracki. Puzony: Artur Borkowski, Krzysztof Gudelun, Mateusz Zielke (puzon basowy). Tuba: Grzegorz Dybała. Perkusjonalia: Mateusz Wiczyński. Gitara klasyczna: Bartosz Kropidłowski. Gościnnie: Tina Guo – wiolonczela; Marc Papeghin – waltornia; Daniel Fries – gitara akustyczna PRODUKCJA: Marcin Plewiński, Kuba Mańkowski & Jan Galbas – Academy of Music in Gdańsk, Radio Gdańsk, Sounds Great Promotion Studio

WYDANIE: 8 marca 2013 – Rock Serwis

Wygląda na to, że Dream Theater doczeka się epickiego symfonicznego hołdu. – tak miał napisać na swoim fanpage’u Mike Portnoy, kiedy po raz pierwszy zetknął się z próbkami Michała Mierzejewskiego. Ten nie mógł tego zlekceważyć. Żmudna praca. Zapowiedzi i niezliczone próby. Wreszcie jest. Projekt tego artysty zdołał już jednak zdobyć sobie uznanie przed wyjściem na światło dzienne. Artysta i prowodyr całego zamieszania udowodnił, że przy odrobinie samozaparcia wszystko jest możliwe, a połączenie pasji i swojej pracy wyszło w tym przypadku bajecznie. Wydawało się, że powstanie takiego materiału to kwestia czasu, ale album „A Symphonic Tribute To Dream Theater” to pierwszy tego typu projekt, który szacunkiem okryły również słowa uznania z samej strony nowojorskiej formacji.

Młody kompozytor wziął za zadanie odtworzenie twórczości bogów progresywnego metalu z Dream Theater, ale w sposób dość nowatorski. Opracowując i aranżując kompozycje zdobył się na głęboką analizę utworów, które może w wykonaniu na orkiestrę symfoniczną nie zaskoczą konceptem, to z pewnością zdobędą uznanie ze względu na swoją jakość filharmonicznego rozmachu. Nie od dziś wiemy, że Dream Theater sam w sobie lubuje się w aranżacji epickich i majestatycznych kompozycji, dlatego sam proces z „łatwością” można było zinterpretować, a raczej wyobrazić sobie w pryzmacie klasycznych inspiracji (The Ministry Of Lost Souls, Losing Time/Grand Finale). No, ale jedna sprawa, że kompozycje są ku takim zabiegom skłonne, a druga to tego się podjąć.

M. Mierzejewski temu wyzwaniu nie uległ i wyszedł na tym projekcie wyśmienicie. Przedsięwzięcie przecież dla wielu z góry skazane było na porażkę ze względu na techniczne podejście Dream Theater do swojej twórczości. Nasz polski aranżer udowodnił tkliwość i piękno melodycznych uniesień, jakie kryją się za twardą warstwą metalowych brzmień prowadzonych wokalnymi meandrami. Kompozycje na albumie nie odbiegają tylko w niewielkim stopniu od oryginalnej formy utworów Dream Theater. Album mierzy się z subtelnością muzyki klasycznej oraz drapieżnością i technicznym zaawansowaniem ekstremizmów Dream Theater. Jak wyszło? Ano, po królewsku i dostojnie! Projekt nie poszedł na ilość, ale na jakość, w czego rezultacie dostaniemy zaledwie 45 minut muzyki, z której wprowadzająca uwertura, pomimo złudnego tytułu When Dreams Come True, stanowi autorską twórczość. 

Patos i liryzm kompozycji Dream Theater na tej płycie jeszcze dotkliwiej łączą się i zachwycają ku uciesze naszych uszu, błyszcząc mocą mrowiego instrumentarium.

Oczywiście cały projekt nie mógł ponieść się na zbyt głęboką wodę, dlatego większość kompozycji parafrazuje utwory Dream Theater, których wybór był raczej ukierunkowany na spokojniejsze fragmenty dorobku nowojorczyków (Hell’s Kitchen, Sacrificed Sons, Beneath The Surface). Sama notacja i struktura podjęte zostały w sposób rzetelny i z należytym szacunkiem do oryginałów. Utwory zyskały nowe życie i pomimo że kajają się przed swoimi muzycznymi manuskryptami, to jeżeli chodzi o styl, są jedyne w swoim rodzaju. Wyjątkowa aura poszerzy nasze dotychczasowe horyzonty, jakie łączyliśmy z zespołem z Nowego Jorku. Jednym skojarzy się to z soundtrackiem do filmu (Ministry Of Lost Souls), inni wychwycą pojedyncze smaczki luźno odróżniające się od oryginalnych kompozycji, a inni zatopią się w tej kreacji klasycznego piękna, które zniewala wspomnianą, często przecież nienaturalną, mechaniczność członków Dream Theater. 

Nie są to oczywiście tzw. covery, a rozbudowane aranżacje symfoniczne metalowych kawałków, których transkrypcja na kilkadziesiąt instrumentów wcale nie była łatwa – mówi M. Mierzejewski. Wprowadził on bowiem w brzmienie Dream Theater kolejną dawkę emocji, które w wielu momentach sięgają instrumentalnego zenitu, ale nigdy go nie przekraczają. Kompozycje są bowiem wyważone, ale mimo braku technicznego zacięcia, nie są strukturalną rutyną pierwowzorów, a mimo to nadal pachną teatralną machiną marzeń (Hell’s Kitchen). Patos i liryzm kompozycji Dream Theater na tej płycie jeszcze dotkliwiej łączą się i zachwycają ku uciesze naszych uszu, błyszcząc mocą mrowiego instrumentarium (Sacrified Sons).

W projekcie brała udział 80-osobowa Sinfonietta Consonus, składająca się ze studentów i absolwentów Akademii Muzycznej w Gdańsku, a gościnnie wspierały ich takie osobistości, jak wirtuoz waltorni Marc Papeghin, gitarzysta Daniel Fries (Affector), który miał styczność m.in. z Jordanem Rudessem, Derekiem Sherinianem i Nealem Morsem czy też wiolonczelistka Tina Guo. Żeby wszystko było jeszcze dokładniejsze, przy współpracy z holenderskim grafikiem Stephenem van Baalenem, który słynie z tworzenia grafik stylizowanych na Dream Theater, postarano się odwzorować również i ten rejon sztuki, aby jeszcze bardziej zidentyfikować się z tym, co do tej pory mogliśmy dostać jedynie od samego zespołu Dream Theater. Polska po raz kolejny może być dumna, bowiem „A Symphonic Tribute To Dream Theater” to nie tylko produkt na polski rynek. Z pewnością dotrze do wielu fanów Teatru Marzeń, dla których posiadanie albumu stworzonego pod batutą Ariela Ludwiczaka powininno stać się obowiązkiem.