Sean Noonan – Man No Longer Me

Sean Noonan - Man No Longer Me
★★★★★★★

1. Man Vs. Machine 2. Not I 3. Pussy Cat’s Gone Wild 4. Man No Longer Me 5. He Skarbnik He 6. Cupid’s Packing Heat 7. I Am Your Pineapple 8. Eat My Makeup 9. Queen Of Kings 10. Lost In Guenter’s Wald 11. Bia

SKŁAD: Sean Noonan – perkusja, śpiew, melorecytacja; Johnny Richards – keyboard; Michael Bardon – gitara basowa; Norbert Buerger; Mandhira De Saram – skrzypce; Patrick Dawkins – skrzypce; Richard Jones – altówka; Valerie Welbanks – wiolonczela; Manuel Cossu – baryton; Matteo Siddi – tenor; Marta Melis – alt; Alice Madeddu – sopran; Adam Roszkowski – skrzypce; Jan Roszkowski – wiolonczela; Maciej Afanasjew – skrzypce; Adam Dębski – altówka; Harry Saltzman – saksofon; Robert Alonso – trąbka; Roman Sladek – puzon; 

PRODUKCJA: Sean Noonan

WYDANIE: Haldern Pop Label, 2017

www.eannoonanmusic.com

Sean Noonan nie jest zwykłym, szeregowym artystą. To  kompozytor, producent muzyczny, ale przede wszystkim perkusista – gawędziarz, który za pomocą dwóch pałeczek potrafi dyrygować swym poszerzonym o sekcję dętą elektrycznym trio, kwartetem smyczkowym i wokalnym, snując przy tym baśniowe historie, jakich nie powstydziłby się sam Jan Christian Andersen. W efekcie powstaje na przemian muzyka pełna nieskończenie różnych treści. Raz brutalna i wstrząsająca, „krzycząca” wstrętem do czystego dźwięku, innym razem elektryzująca najszlachetniejsze uczucia i pełna kantyleny. Skąd bierze się ten rozdźwięk? Cóż, jeśli ktoś inspiruje się takimi artystami jak John Zorn, Frank Zappa, Béla Bartók czy Captain Beefhart i romansuje z nimi wszystkimi na jednej płycie, to efekt nie może być inny.

„Man No Longer Me” to historia transformacji pewnego człowieka, który połaskotany przez promienie słońca gubi się na pustyni i zamienia w kojota.  Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, Sean Noonan właśnie z tej perspektywy przedstawia istny kalejdoskop muzycznych stylów i gatunków, począwszy od harmolodycznego jazzu, poprzez rock, a na awangardzie muzyki klasycznej kończąc. Jaki jest morał opowieści irlandzkiego barda? Interpretacja, podobnie jak i sama muzyka, nie może być tu jednoznaczna. Tę kwestię najlepiej pozostawić do skomentowania indywidualnemu odbiorcy.

Sean Noonan - Man No Longer Me
fot. Dirk Eusterbrock

Muzyka Noonana wywodzi się z codziennego życia i czerpie soki z każdej gleby, również tej naszej rodzimej. Irlandczyk swego czasu tak zafascynował się kopalnią soli w Wieliczce, że zdecydował poświęcić jej cały album („Memorable Sticks”, For Tune 2016). Na najnowszym wydawnictwie również znajdziemy odniesienia do Wieliczki, a dokładnie legendy związanej z tym miejscem (He Skarbnik He). W tym i dwóch innych utworach (Man No Longer Me, Queen of Kings) artysta zaprosił do współpracy kwartet smyczkowy z Suwałk. To właśnie wtedy inspiracje twórczością węgierskiego kompozytora Béli Bartóka, a zwłaszcza jego słynnymi kwartetami smyczkowymi, są najbardziej słyszalne.

Po drugiej stronie muzyczne bieguna stoją zaś kompozycje pochodzące z opery rockowej autorstwa Seana Noonana pod tytułem „Zappanation”, mającej swoją premierę podczas festiwalu jazzowego na Sardynii we wrześniu ubiegłego roku. Dzieło to wykonane zostało przez 13-osobową orkiestrę i inspirowane jest muzyką Franka Zappy i Edgara Varèse. Muzyczna narracja jest tu więc skrajnie odmienna, obfitująca w chwytliwe motywy przewodnie, kolorystyka brzmienia jest łągodna, ilustracyjna, wręcz baśniowa, a warstwa wokalna dzięki udziale 4-osobowego chóru mieszanego czyni te nagrania przystępnymi dla czcicieli szeroko pojętej kultury masowej, do których zaliczyć można – chcemy tego czy nie – większość z nas.

Wszechstronność adaptacji i zdolność twórczego wchłaniania wszystkiego, co znajduje się w muzyce Seana Noonana jest u tego artysty doprawdy zdumiewająca. „Man No Longer Me” nosi w sobie coś nieprzewidywalnego i oszałamiającego, jakąś frenetyczną wesołość, która nie pozostawia nas obojętnym. Można by śmiało stwierdzić, że Irlandczyk, wydając ten album, wykazał się sporą odwagą, aczkolwiek, kiedy wsłuchamy się w jego twórczość, teza ta nie byłoby tu do końca adekwatna. Sean Noonan po prostu pozostaje sobą, komponuje ogarnięty twórczym szałem bez jakiejkolwiek dozy kalkulacji  i tym samym aspiruje do tego, aby wpisać się w poczet legendarnych artystów, którzy dziś stanowią dla niego inspirację. Póki co jest na najlepszej drodze, aby tego dokonać.

.