Bogaty, wielowarstwowy i zmuszający do refleksji portret wielkiego artysty, ukazujący najważniejsze wydarzenia, pasje, doświadczenia i wyzwania, które ukształtowały życie i rewolucyjną twórczość Johna Coltrane’a. Opowieść o demonach i ciemności, niezłomności i odkupieniu, a przede wszystkim – o nieprawdopodobnej podróży wojownika, który odnalazł siebie i Boga oraz stworzył wyjątkową muzykę przekraczającą bariery rasy, religii, wieku i szerokości geograficznej.

W hołdzie dla wielkiego saksofonisty reżyser zgromadził gwiazdorską obsadę członków rodziny, przyjaciół i muzyków (w tym Benny’ego Golsona, Reggie Workmana, Jimmy’ego Heatha, Wayne’a Shortera i człowieka, z którym był najczęściej porównywany, Sonny’ego Rollinsa) świadczą o artystycznym geniuszu Johna Coltrane’a, ale i o jego ciepłej naturze przyjaciela i ojca.

Najnowszy film Johna Scheinfelda, „Chasing Trane”, to nie tylko kolejny dokument jazzowy – to raczej lekcja historii. Film ma silny rytm wizualny, obejmujący dzieła Rudy’ego Gutierreza wraz ze stałym strumieniem obrazów amerykańskiego Południa i bitwy o prawa obywatelskie, ściśle zredagowane do muzyki Coltrane’a (inna sprawa, że niekiedy trochę na siłę). Artysta nigdy nie udzielił żadnego wywiadu przed telewizyjnymi kamerami (wyłącznie kilku radiowych), dlatego jego obecność w filmie Scheinfelda jest wyraźnie odczuwalna dzięki wykorzystaniu przeprowadzonych z nim wywiadów prasowych, czytanych przez Denzela Washingtona.

Poszukiwanie piękna i prawdy przez Coltrane’a rozciągało się poza jego muzykę, gdy zagłębiał się w różne praktyki duchowe, pochodzenie wszechświata i koncepcje Einsteina. Jedna z najpotężniejszych sekwencji filmu zawiera surowy czarno-biały materiał przedstawiający protestujących po tragicznym zamachu bombowym w Birmingham, gdzie w tle puszczona jest ponura ścieżka dźwiękowa kompozycji Alabama Coltrane’a (dowiadujemy się, że Alabama została zainspirowana fleksją i rytmem przemówienia dr Martina Luthera Kinga). Coltrane unikał słownych konfrontacji. Wolał umieszczać swoje emocje w muzyce. 

Free Jazz nie wyszedł znikąd. Był to sposób myślenia grupowego (podczas gdy Coltrane nie był „wynalazcą”, wkrótce stał się liderem gatunku). Free jazz to gatunek, który pozwolił odzwierciedlić chaos i brutalność, z jakimi zmagali się Afroamerykanie podczas walki o prawa obywatelskie. U ich podstaw leżał pomysł zwany „zasadą wolności”, bezkompromisowe podejście do tworzenia muzyki improwizacyjnej wolnej od konwencjonalnych standardów, który zachęcał, a nawet wymagał od muzyków przekraczania ograniczeń instrumentów i wyobraźni.

Film zawiera sporo scen domowej błogości z cennymi migawkami i amatorskimi filmami Coltrane’a palącego fajkę na podwórku, bawiącego się ze szczeniakiem i ze swoimi dziećmi. To bezcenne migawki. Kolejne rzadkie materiały i zdjęcia przedstawiają jego wizytę w Nagasaki (przyt. aut. w 1966 roku grupa koncertowała w Japonii), gdzie modlił się i złożył wieniec na miejscu pamięci ofiar. Ten film wydaje się nastawiony na bardziej osobisty wymiar postaci Coltrane’a, bo jakby umyślnie nie ukazane są żadne urywki „zapomnianych” koncertów, których przecież na pewno w archiwach nie brakuje.

Dokument ciekawy, acz nie odkrywający niczego nowego w kontekście rozwoju twórczości Coltrane’a. Postać tej osoby warto jednak przypominać w każdy możliwy sposób, bo to artysta niebywale wielowymiarowy. Carlos Santana podsumował jego postać najlepiej: Niektórzy grają reggae lub bluesa… a niektórzy grają życie. To właśnie esencja Coltrane’a. Proste wyjaśnienie niezwykle tajemniczego artysty! Taki też, na swój sposób jest ten film.