NAWIGACJA PO ARTYKULESPIS TREŚCI01Czy można chronić słuch bez utraty jakości muzyki?02Zatyczki muzyczne a zwykłe stopery – różnice w tłumieniu dźwięku03Za co się dopłaca w zatyczkach koncertowych?04Ile decybeli jest na koncercie?05Ile dB powinny tłumić zatyczki na koncert?Czy można chronić słuch bez utraty jakości muzyki?Perkusista gra ósemki na kopułce ride’u. To charakterystyczne metaliczne „ping” słychać nawet wtedy, gdy obie gitary grają pełnymi akordami. Po włożeniu piankowych stoperów bywa, że gitary dalej mają się świetnie, a z talerza zostaje sam rytm. Właśnie dla takich drobiazgów warto na koncert zabrać zatyczki z filtrem muzycznym. Dobrze dobrana para potrafi ściszyć zespół, zachowując dość góry, by nadal było słychać, w co właściwie uderza pałka.Zatyczki muzyczne a zwykłe stopery – różnice w tłumieniu dźwiękuIle z tej obietnicy zostaje po pomiarze? W badaniu Kathryn Crawford i jej zespołu muzycy słuchali pojedynczych tonów w kabinie audiometrycznej. Mierzono, jak cichy sygnał potrafią jeszcze usłyszeć z odsłoniętymi uszami, a potem po założeniu każdej z trzech par zatyczek. Poniżej dwa punkty z tego samego badania. Im większa liczba w komórce, tym mocniej dana wkładka tłumiła ton.Średnie tłumienie trzech badanych wkładekRodzaj wkładki250 Hz4000 HzPiankowa28,6 dB43,0 dBUniwersalna z filtrem muzycznym14,0 dB17,2 dBNa miarę z filtrem muzycznym17,3 dB13,3 dBPianka przy 4000 Hz tłumiła o 14,4 dB mocniej niż przy 250 Hz. Taka różnica pomaga zrozumieć, dlaczego po jej włożeniu wokal może nadal dobrze nieść melodię, choć trudniej rozróżnić słowa. Część spółgłosek ma istotne składowe właśnie w górze pasma. W uniwersalnej wkładce muzycznej różnica między tymi punktami wyniosła zaledwie 3,2 dB. We wkładce na miarę proporcja się odwróciła: mocniej przycichł niższy ton. Wszystkie trzy pary ściszały dźwięk, każda nadawała mu trochę inną barwę. Wyniki dotyczą tych konkretnych modeli i różniły się między uczestnikami.Są oczywiście kłopoty z brzmieniem, z którymi żadna zatyczka sobie nie poradzi. W relacji LMF z festiwalu jazzowego w Belgradzie można przeczytać, jak perkusja przykrywała gitarę Billa Frisella, a fortepian Geralda Claytona ledwie przebijał się do publiczności. Najwierniejszy filtr świata oddałby ten koncert z równie cichym fortepianem.Za co się dopłaca w zatyczkach koncertowych?Na jeden wieczór najtańszym rozwiązaniem są pianki z apteki. Z pomiarów wyżej widać, ile potrafią wytłumić, jeśli dobrze leżą w uchu. Ich słabszą stronę usłyszy raczej ktoś, kto przyszedł dla partii granych na blachach albo chce rozumieć tekst bez znajomości płyty na pamięć. Wtedy sens ma dopłata do wielorazowej pary z filtrem o możliwie równym tłumieniu. Więcej niż nadruk high fidelity mówi o niej tabela częstotliwości w dokumentacji producenta.Przy dłuższym koncercie dochodzi znacznie mniej audiofilska kwestia: czy po godzinie coś uwiera. Bywa, że w jednym uchu końcówka siedzi wygodnie, a w drugim luzuje się, gdy tylko człowiek zaczyna śpiewać. Zestaw z końcówkami w kilku rozmiarach daje tu więcej pola do manewru. Gdy kolejne rozmiary zawodzą, wkładki robione na miarę mają konkretne uzasadnienie. Ich kształt dobiera specjalista do uszu właściciela. Osobną decyzją pozostaje wybór filtra, czyli między innymi to, jak mocno ma tłumić muzykę.Ile decybeli jest na koncercie?Na plenerowym festiwalu w Amsterdamie badacze zmierzyli średnio 100 dB(A). Sam odczyt byłby ciekawostką z jednej imprezy, gdyby przy okazji nie zbadano słuchu 51 osób. Uczestnicy spędzili na festiwalu przeciętnie około czterech i pół godziny. O tym, kto założy zatyczki, zdecydowało losowanie. Bezpośrednio po imprezie przejściowe pogorszenie progu słyszenia przy 3 i 4 kHz odnotowano w 4 z 50 chronionych uszu i w 22 z 52 uszu bez ochrony. Autorzy badania opublikowanego w „JAMA Otolaryngology” liczyli każde ucho osobno.Liczba 100 dB pojawia się również w standardzie WHO dla organizatorów koncertów. WHO wskazuje głośne słuchanie muzyki jako jedno ze źródeł ryzyka uszkodzenia słuchu. Zaleca, by w wyznaczonym punkcie sali średni poziom dźwięku w każdym przesuwającym się przedziale 15 minut wynosił najwyżej 100 dB(A). Litera A oznacza sposób ważenia częstotliwości uwzględniający czułość ludzkiego słuchu. Dla słuchacza znaczenie ma również to, gdzie stoi i jak długo tam zostaje. Do czasu spędzonego w hałasie wlicza się również występ supportu.Ile dB powinny tłumić zatyczki na koncert?Na pudełku widnieje SNR 20 dB. Telefon pod sceną pokazuje 100 dB. Łatwo stąd dojść do wniosku, że do ucha dociera 80 dB, tyle że obu liczb nie da się w ten sposób użyć. SNR (Single Number Rating) opisuje tłumienie wkładki w warunkach badania. Pod sceną znaczenie mają dopasowanie konkretnej pary, sposób pomiaru i to, które częstotliwości dominują w nagłośnieniu. Zwłaszcza silny bas ogranicza przydatność takiego oszacowania, o czym pisze brytyjskie HSE w omówieniu wskaźnika SNR. Dlatego jednej liczby, która pasowałaby równie dobrze do godziny w klubie i całego dnia pod sceną, trudno bronić.Nawet wynik z laboratorium zakłada, że wkładka jest dobrze osadzona. Piankowy stoper potrzebuje miejsca, żeby rozprężyć się już w uchu. Czystymi palcami roluje się go w wąski wałeczek, a drugą ręką lekko odciąga górną część małżowiny w górę i do tyłu. Po wsunięciu pianki na wygodną głębokość trzeba jeszcze chwilę przytrzymać ją palcem. Gotowa wkładka z kołnierzami ma własny kształt i trzonek do jej osadzenia. Różnicę łatwiej zobaczyć na rysunkach w poradniku NIDCD. Jeśli podczas występu wkładka boli albo się wysuwa, najlepiej poprawić ją lub zmienić rozmiar już w cichym miejscu.Przy kilkudniowym festiwalu przydaje się jeszcze jedna rzecz, której nie kupuje się razem z filtrem: kawałek ciszy między setami. WHO zaleca uczestnikom koncertów zachować dystans od głośników i po każdej godzinie spędzić około dziesięciu minut w spokojnym miejscu. Jeśli przy barze nadal trzeba wykrzyczeć zamówienie, po wodę można tam pójść, ale na przerwę lepiej usiąść gdzie indziej.
Czy można chronić słuch bez utraty jakości muzyki?Perkusista gra ósemki na kopułce ride’u. To charakterystyczne metaliczne „ping” słychać nawet wtedy, gdy obie gitary grają pełnymi akordami. Po włożeniu piankowych stoperów bywa, że gitary dalej mają się świetnie, a z talerza zostaje sam rytm. Właśnie dla takich drobiazgów warto na koncert zabrać zatyczki z filtrem muzycznym. Dobrze dobrana para potrafi ściszyć zespół, zachowując dość góry, by nadal było słychać, w co właściwie uderza pałka.Zatyczki muzyczne a zwykłe stopery – różnice w tłumieniu dźwiękuIle z tej obietnicy zostaje po pomiarze? W badaniu Kathryn Crawford i jej zespołu muzycy słuchali pojedynczych tonów w kabinie audiometrycznej. Mierzono, jak cichy sygnał potrafią jeszcze usłyszeć z odsłoniętymi uszami, a potem po założeniu każdej z trzech par zatyczek. Poniżej dwa punkty z tego samego badania. Im większa liczba w komórce, tym mocniej dana wkładka tłumiła ton.Średnie tłumienie trzech badanych wkładekRodzaj wkładki250 Hz4000 HzPiankowa28,6 dB43,0 dBUniwersalna z filtrem muzycznym14,0 dB17,2 dBNa miarę z filtrem muzycznym17,3 dB13,3 dBPianka przy 4000 Hz tłumiła o 14,4 dB mocniej niż przy 250 Hz. Taka różnica pomaga zrozumieć, dlaczego po jej włożeniu wokal może nadal dobrze nieść melodię, choć trudniej rozróżnić słowa. Część spółgłosek ma istotne składowe właśnie w górze pasma. W uniwersalnej wkładce muzycznej różnica między tymi punktami wyniosła zaledwie 3,2 dB. We wkładce na miarę proporcja się odwróciła: mocniej przycichł niższy ton. Wszystkie trzy pary ściszały dźwięk, każda nadawała mu trochę inną barwę. Wyniki dotyczą tych konkretnych modeli i różniły się między uczestnikami.Są oczywiście kłopoty z brzmieniem, z którymi żadna zatyczka sobie nie poradzi. W relacji LMF z festiwalu jazzowego w Belgradzie można przeczytać, jak perkusja przykrywała gitarę Billa Frisella, a fortepian Geralda Claytona ledwie przebijał się do publiczności. Najwierniejszy filtr świata oddałby ten koncert z równie cichym fortepianem.Za co się dopłaca w zatyczkach koncertowych?Na jeden wieczór najtańszym rozwiązaniem są pianki z apteki. Z pomiarów wyżej widać, ile potrafią wytłumić, jeśli dobrze leżą w uchu. Ich słabszą stronę usłyszy raczej ktoś, kto przyszedł dla partii granych na blachach albo chce rozumieć tekst bez znajomości płyty na pamięć. Wtedy sens ma dopłata do wielorazowej pary z filtrem o możliwie równym tłumieniu. Więcej niż nadruk high fidelity mówi o niej tabela częstotliwości w dokumentacji producenta.Przy dłuższym koncercie dochodzi znacznie mniej audiofilska kwestia: czy po godzinie coś uwiera. Bywa, że w jednym uchu końcówka siedzi wygodnie, a w drugim luzuje się, gdy tylko człowiek zaczyna śpiewać. Zestaw z końcówkami w kilku rozmiarach daje tu więcej pola do manewru. Gdy kolejne rozmiary zawodzą, wkładki robione na miarę mają konkretne uzasadnienie. Ich kształt dobiera specjalista do uszu właściciela. Osobną decyzją pozostaje wybór filtra, czyli między innymi to, jak mocno ma tłumić muzykę.Ile decybeli jest na koncercie?Na plenerowym festiwalu w Amsterdamie badacze zmierzyli średnio 100 dB(A). Sam odczyt byłby ciekawostką z jednej imprezy, gdyby przy okazji nie zbadano słuchu 51 osób. Uczestnicy spędzili na festiwalu przeciętnie około czterech i pół godziny. O tym, kto założy zatyczki, zdecydowało losowanie. Bezpośrednio po imprezie przejściowe pogorszenie progu słyszenia przy 3 i 4 kHz odnotowano w 4 z 50 chronionych uszu i w 22 z 52 uszu bez ochrony. Autorzy badania opublikowanego w „JAMA Otolaryngology” liczyli każde ucho osobno.Liczba 100 dB pojawia się również w standardzie WHO dla organizatorów koncertów. WHO wskazuje głośne słuchanie muzyki jako jedno ze źródeł ryzyka uszkodzenia słuchu. Zaleca, by w wyznaczonym punkcie sali średni poziom dźwięku w każdym przesuwającym się przedziale 15 minut wynosił najwyżej 100 dB(A). Litera A oznacza sposób ważenia częstotliwości uwzględniający czułość ludzkiego słuchu. Dla słuchacza znaczenie ma również to, gdzie stoi i jak długo tam zostaje. Do czasu spędzonego w hałasie wlicza się również występ supportu.Ile dB powinny tłumić zatyczki na koncert?Na pudełku widnieje SNR 20 dB. Telefon pod sceną pokazuje 100 dB. Łatwo stąd dojść do wniosku, że do ucha dociera 80 dB, tyle że obu liczb nie da się w ten sposób użyć. SNR (Single Number Rating) opisuje tłumienie wkładki w warunkach badania. Pod sceną znaczenie mają dopasowanie konkretnej pary, sposób pomiaru i to, które częstotliwości dominują w nagłośnieniu. Zwłaszcza silny bas ogranicza przydatność takiego oszacowania, o czym pisze brytyjskie HSE w omówieniu wskaźnika SNR. Dlatego jednej liczby, która pasowałaby równie dobrze do godziny w klubie i całego dnia pod sceną, trudno bronić.Nawet wynik z laboratorium zakłada, że wkładka jest dobrze osadzona. Piankowy stoper potrzebuje miejsca, żeby rozprężyć się już w uchu. Czystymi palcami roluje się go w wąski wałeczek, a drugą ręką lekko odciąga górną część małżowiny w górę i do tyłu. Po wsunięciu pianki na wygodną głębokość trzeba jeszcze chwilę przytrzymać ją palcem. Gotowa wkładka z kołnierzami ma własny kształt i trzonek do jej osadzenia. Różnicę łatwiej zobaczyć na rysunkach w poradniku NIDCD. Jeśli podczas występu wkładka boli albo się wysuwa, najlepiej poprawić ją lub zmienić rozmiar już w cichym miejscu.Przy kilkudniowym festiwalu przydaje się jeszcze jedna rzecz, której nie kupuje się razem z filtrem: kawałek ciszy między setami. WHO zaleca uczestnikom koncertów zachować dystans od głośników i po każdej godzinie spędzić około dziesięciu minut w spokojnym miejscu. Jeśli przy barze nadal trzeba wykrzyczeć zamówienie, po wodę można tam pójść, ale na przerwę lepiej usiąść gdzie indziej.