Mobile logo
Logo LMF - 150 px
Menu logo
  • NEWSY
  • RECENZJE

    RECENZJE

    Europe - Come This Madness
    7.2
    OCENA

    Europe – Come This Madness

    Paweł Rogoziński 2 października 2026
    Blood Red Shoes – Stay Lonely
    7.7
    OCENA

    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    Tomasz Leszczyk 2 października 2026
    Janusz Mackiewicz Quartet – Soulmate
    7.1
    OCENA

    Janusz Mackiewicz Quartet – Soulmate

    Konrad Puławski 2 października 2026

    Wyróżniony

    Beck – Ride Lonesome
    8.1
    OCENA

    Beck – Ride Lonesome

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    19 września 2026
    • Jazz
    • Rock
      • Progressive Rock
      • Alternative Rock
      • Post Rock
    • Metal
    • Electronic
    • Folk
  • Koncertownia

    Koncertownia

    Danilo Pérez - Fot. Marcin Pulawski.jpg 5

    Pancevo Jazz Festival – muzyka, która zostaje pod skórą

    Marcin Puławski 18 grudnia 2025
    Wadada Leo Smith - Fot. Rita Pulavska

    41. Belgrade Jazz Festival – miasto, które improwizuje

    Marcin Puławski 25 listopada 2025
    Josefine Opsahl - Fot. Marcin Puławski.jpg8

    Gărâna Jazz Festival 2025 – dialog dźwięku z naturą

    Marcin Puławski 10 września 2025
    d20fdb905072ffe7f22f1fedaa835cee-1727105969

    Sting w wersji 3.0 – koncert w Bellahouston Park, Glasgow

    Marcin Puławski 29 czerwca 2025
    Sheila Maurice-Grey (Fot. Marcin Puławski) 3

    Kokoroku w Edynburgu – muzyczna podróż przez jazz i afrobeat

    Marcin Puławski 9 grudnia 2024
    Robin McKelle Fot. Marcin Puławski (9)

    27. Pančevački Jazz Festival – w cieniu tragedii.

    Marcin Puławski 22 listopada 2024

    Losowy

    The Coronas (Warszawa, Klub Hydrozagadka, 29.10.2012)

    Konrad Puławski
    Koncertownia
    4 listopada 2012
  • Muzykwariat

    Muzykwariat

    Ritratto musicale malinconico al microfono

    It’s Never Over, Jeff Buckley: człowiek kontra mit

    Natalia Kwiecień 2 października 2026
    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026
    MV5BNGE0MjNmZjYtYTI2Mi00YjU1LWI5ZjctODFhNzIyZjgwNWM0XkEyXkFqcGdeQWpnYW1i._V1_
    5
    OCENA

    „Michael”: król popu w złotej klatce

    Marcin Puławski 2 maja 2026

    Losowy

    Pearl Jam. Kontra, Bartek Koziczyński, Wydawnictwo In-Rock, 2018

    Redakcja
    Książka
    7 lipca 2018
    • Książka
    • Film
  • Felietorium

    Felietorium

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026
    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Natalia Kwiecień 16 września 2026
    Steven Wilson dlaczego nie słuchamy nowej muzyki

    Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?

    Konrad Puławski 14 września 2026
    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter

    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter?

    Konrad Puławski 19 sierpnia 2026
    Frank Zappa i sztuka mądrego łamania zasad

    Frank Zappa i sztuka mądrego łamania zasad

    Konrad Puławski 17 lipca 2026
    Śpiew ptaków: recenzje z krzaków

    Śpiew ptaków: recenzje z krzaków

    Konrad Puławski 4 lipca 2026

    Losowy

    Skazani na teatr doskonałości

    Konrad Puławski
    Felietorium
    29 lutego 2020
  • Labopedia

    Labopedia

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026
    70224ed9-f3ee-468b-9863-460bb4c7e100

    „Dirt” Alice in Chains: kulisy nagrań i utworów

    Konrad Puławski 29 września 2026
    Paradise Lost „Host” od zdrady po kult

    Paradise Lost „Host”: od zdrady po kult

    Tomasz Leszczyk 22 września 2026

    Losowy

    Od patelni do Beatlesów. Niezwykła historia Rickenbackera

    Od patelni do Beatlesów. Niezwykła historia Rickenbackera

    Paweł Rogoziński
    Labopedia
    29 sierpnia 2026
    • Lirinterpretacje
    • Sprzętokracja
    • Sekator krytyczny
    • Czarcia odyseja jazzu
    • Historia Standardów Jazzowych
  • Muzotok

    Muzotok

    Piotr Paciorkowski „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Ampacity: „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Konrad Puławski 28 września 2026
    Zdjęcia Anna Maria Olak

    „Nuty się nie zmieniają. Zmieniamy się my”. Maciek Pysz o „Pont De Vie”.

    Konrad Puławski 1 września 2026

    Wilki Wszyscy marzą o miłości – Wataha trzyma się dobrze…

    Redakcja 30 września 2022

    Miuosh: W drodze do własnego “Illmatica”

    Redakcja 6 lutego 2020

    Na świecie nie ma pustych miejsc – Rozmowa z Małgorzatą Ostrowską

    Redakcja 9 stycznia 2020

    Roztańczony „Księżyc nad Juratą” – wywiad z Anną Wyszkoni

    Redakcja 12 września 2019

    Losowy

    The Crows – „My tym krukiem otwieramy oczy niedowiarkom” – wywiad z zespołem

    Konrad Puławski
    Muzotok
    2 lipca 2013
  • Galeria

    Galeria

    James Carter Fot. Rita Pulavska (3)

    Belgrade Jazz Festival 2024

    Marcin Puławski 26 stycznia 2025
    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Marcin Puławski 13 lutego 2024
    Shakti

    Shakti – Jazzx – 2023

    Marcin Puławski 5 lutego 2024

    Fun Lovin’ Criminals

    Marcin Puławski 19 maja 2023

    Charles Lloyd, Belgrad Jazz Festival 2019

    Rita Pulavska 14 czerwca 2020

    Chucho Valdés, Jazz á Vienne Festival 2019

    Marcin Puławski 13 czerwca 2020

    Losowy

    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Marcin Puławski
    Galeria
    13 lutego 2024
    Nowości
    • PalmJazz 2026: Garbarek, Potter, Jopek i Makowicz
    • Duke po polsku: Ellington słowami Młynarskiego
    • 70-lecie Śląskiego Jazz Clubu. Kto zagra?
    • RGG sięga po Chopina na „The Soul of Soil”
    • Paris Paloma: sztuka i feminizm w nowym singlu
    • Tabula Rasa z singlem Diamenty. Samotność i opór
    • Kontakt
    • Współpraca
    • Redakcja
    Home
    Recenzje
    russian-circles-nine_risultato
    russian-circles-nine_risultato

    Russian Circles – Nine

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    13 września 2026 6 min read
    russian-circles-nine_risultato
    Russian Circles – Nine

    W Empath można zrobić mały eksperyment i na chwilę przestać słuchać riffu. Pod nim dzieje się coś ciekawszego. Bas Briana Cooka jest ogromny, chropowaty i bardzo bliski, ale nie rozlewa się po całym nagraniu. Dave Turncrantz wbija stopę w jego puls, zostawiając nad tym ciężarem wolne miejsce, w które Mike Sullivan może wejść gitarą. Kiedy robi się naprawdę głośno, nadal da się wskazać, gdzie kończy się jeden instrument, a zaczyna drugi. To dość osobliwy rodzaj brutalności. Trzech muzyków gra tak, jakby chcieli coś staranować, a jednocześnie każdy pilnuje, żeby nie nadepnąć pozostałym na buty.

    I chyba właśnie tutaj Nine różni się najbardziej od stereotypowego myślenia o „jeszcze cięższej płycie”. Death metal, hardcore, thrash, niskie stroje – wszystko się zgadza. Tyle że ciężar tego albumu wcale nie rośnie proporcjonalnie do liczby dźwięków. Russian Circles nauczyli się zostawiać puste miejsce dokładnie tam, gdzie większość ciężkich zespołów wstawiłaby jeszcze jedną gitarę.

    Cook przestaje wypełniać każdą szczelinę

    To szczególnie dobrze słychać w Empath. Alarmowy, jednostajny ton na początku podnosi napięcie, potem wchodzi bas – brudny i ziarnisty – a riffy zmieniają się szybko: pojawia się bardziej thrashowa motoryka, szarpnięcia bliskie hardcore’owi, w końcu ciężki, powtarzany finał. Całość mogłaby łatwo skończyć jako cztery minuty zwartej masy. Nie kończy. Ballou ustawia instrumenty tak, że przester ma krawędzie.

    Przy Converge podobny sposób pracy Kurta Ballou opisywaliśmy w Laboratorium przy okazji Hum of Hurt: dół potrafi być olbrzymi, a mimo tego rytm pozostaje czytelny. Na Nine</em ta cecha staje się jeszcze ważniejsza, bo nie ma wokalu, który z urzędu przejąłby środek obrazu. Gitara, bas i perkusja same muszą uzgodnić, kto w danym momencie stoi z przodu.

    Brian Cook mówił zresztą przy okazji tej płyty o czymś, co dobrze tłumaczy jej brzmienie: dawniej miał odruch komplikowania swoich partii i dokładania kolejnych warstw, teraz większym wyzwaniem jest dla niego granie prościej i pozostawianie przestrzeni innym. Sullivan niezależnie doszedł przy swoim sprzęcie do podobnego „less is more”. Takie deklaracje zwykle pachną marketingiem dojrzałego muzyka, który właśnie odkrył, że trzy nuty są bardziej duchowe niż siedemnaście. Tutaj słychać konkretny skutek.

    Bas nadal bywa najbardziej agresywnym elementem nagrania. Po prostu przestał zachowywać się jak właściciel całego budynku. I to jest pierwszy naprawdę dobry paradoks Nine: płyta stała się cięższa, gdy muzycy zaczęli sobie nawzajem schodzić z drogi.

    Eluvial: dużo przestrzeni, mało tlenu

    Eluvial robi z tym pomysłem coś zupełnie innego. Opóźniona gitara odbija się pomiędzy kanałami, Sullivan rozwija długą melodię, a Turncrantz nie przykrywa jej klasycznym rockowym biciem – jego puls ma bardziej kołyszący, boczny ruch. Pod spodem Cook trzyma przesterowany bas i krótkie, poszarpane sygnały elektroniki.

    Na papierze powinno zrobić się lżej. Gitara dostaje więcej wybrzmienia, między uderzeniami powstają większe odstępy, panorama się rozszerza. Tyle że dół nagrania właściwie nie odpuszcza. Słuchacz dostaje więcej miejsca po bokach, ale podłoga nadal drży.

    To rozróżnienie wydaje mi się ważniejsze niż typowy podział Russian Circles na „ciężkie” i „atmosferyczne”. Na Nine</em atmosfera rzadko służy odpoczynkowi. Jest inną metodą utrzymywania nacisku. Eluvial nie otwiera okna po Empath. Raczej przesuwa ściany dalej od siebie i zostawia w pomieszczeniu to samo ciężkie powietrze.

    Jeszcze wyraźniej działa to w E2. Niski puls syntezatora i dubowo prowadzony bas zajmują najniższe piętro utworu, nad którym gitara może poruszać się cieniej, niemal nerwowo. Te rejestry prawie się ze sobą nie siłują. Góra ma ruch, dół ma masę. Dzięki temu utwór może być jednocześnie szeroki i nieprzyjemnie zamknięty. To chyba najmniej oczywisty sposób, w jaki Nine jest ciężką płytą. Nie przez ciągłe dociskanie słuchacza do ściany. Czasem Russian Circles odsuwają ścianę kilka metrów dalej, po czym zostawiają przed nią ten sam ciężar.

    Meridian i problem z perfekcyjnym ustawieniem mebli

    Przejście z E2 do Meridian jest niemal bezszwowe. Syntezatorowy dół ustępuje miejsca cieplejszej gitarze, Turncrantz zaczyna napędzać utwór, Sullivan rozkłada powtarzalne arpeggia, a Cook nie śpieszy się z wypychaniem basu na pierwszy plan. Wszystko trafia na swoje miejsce. Może nawet trochę za dobrze.

    Właśnie tutaj po raz pierwszy Nine zaczyna tracić część napięcia. Nie dlatego, że zespół zwalnia. Problemem jest przewidywalność wzajemnej uprzejmości. Gitara wie, kiedy się cofnąć, bas wie, kiedy zgęstnieć, perkusja bezbłędnie rozpoznaje moment, w którym trzeba podnieść temperaturę. Przez kilka minut oglądam bardzo dobrze zaprojektowaną przestrzeń, w której nic nie stoi przypadkiem. Jest efektowna. Trochę chciałabym znaleźć w niej krzywo postawione krzesło.

    Ciekawy jest zresztą kontekst powstawania tego utworu. Cook wspominał, że w środkowej części Meridian zespół stopniowo upraszczał jego partię. Kiedy nagrali tę wersję, fragment zrobił się płaski i statyczny, więc wrócili do jednego z wcześniejszych pomysłów basisty. To drobna historia z prób, ale dobrze opisuje granicę całej estetyki Nine. Odejmuje się tutaj bardzo dużo. Trzeba jednak wiedzieć, w którym momencie dalsze odejmowanie przestaje tworzyć przestrzeń i zaczyna tworzyć pustkę. Russian Circles są na tej płycie świetni w zostawianiu miejsca. Bywają trochę mniej fascynujący, kiedy każda pozostawiona szczelina wygląda już na zaprojektowaną w programie CAD.

    To również powód, dla którego najmocniej działają drobne zakłócenia: nierówny puls elektroniki w Eluvial, bas, który nagle wychodzi przed gitarę, perkusyjne zagęszczenie w Meridian. Zespół na chwilę przestaje wyglądać jak idealnie zestrojona maszyna. Pojawia się tarcie. I od razu robi się ciekawiej.

    Arletta miała być ostatnia

    Najwięcej o całej płycie mówi mi jednak decyzja, która nie zapadła podczas pisania żadnego riffu. Arletta – niecałe dwie minuty nylonowej gitary, nagranej osobno przez Dave’a Catchinga w Rancho De La Luna – początkowo miała zamykać album. Brian Cook mówił wprost, że zespół traktował ją jako zejście z ciężkiego materiału. Dopiero podczas masteringu muzycy zamienili kolejność dwóch ostatnich utworów i przenieśli Seventh Seal na koniec.

    To na pierwszy rzut oka kosmetyka. Dwa te same nagrania, kilka minut muzyki, żadnej dogranej nuty. A jednak zmienia się niemal wszystko. Gdyby Arletta została finałem, Nine miałoby tradycyjny mechanizm regeneracji. Po przemocy pojawiłby się dystans. Nylonowe struny zmniejszyłyby skalę obrazu, pozwoliły usłyszeć dotyk palców, krótsze wybrzmienia, ciszę pomiędzy frazami. Album wypuściłby słuchacza spokojniej, niż go przyjął.

    W obecnym układzie Arletta nie leczy niczego. Czyści słuch. Po gęstym dole wcześniejszych utworów ucho przez moment odzwyczaja się od basu i bębnów. Przyzwyczaja się do małego instrumentu, do naturalnego wybrzmienia, do kilku prostych fraz. I dokładnie wtedy wchodzi Seventh Seal. Perkusja Turncrantza pojawia się bez ceremonii, potem dochodzą zwarte partie basu i gitary. Riff nie potrzebuje długiego crescendo, ponieważ Arletta zrobiła za niego najważniejszą pracę: wyzerowała skalę.

    To jest dla mnie znacznie ciekawsze niż informacja, że zespół słuchał Bolt Thrower, Morbid Angel czy hardcore’u. Te wpływy da się wskazać w riffach. Zmiana kolejności Arletta i Seventh Seal mówi coś bardziej zasadniczego o tym, jak Russian Circles myślą dziś o emocjach. Na Gnosis finałowe Bloom dawało rodzaj oddalenia. Cook opisywał ten utwór jak wspomnienie wcześniejszego świata i zamknięcie pewnego rozdziału brzmienia zespołu. Cztery lata później Russian Circles przygotowali sobie możliwość podobnego gestu, a potem świadomie z niej zrezygnowali.

    Nine nie jest więc przede wszystkim płytą o większej brutalności. Jest płytą o odmowie ulgi. To zmienia także wcześniejsze spokojniejsze fragmenty. Eluvial, E2 i pierwsza część Meridian przestają być przystankami pomiędzy metalowymi uderzeniami. Skoro finał nie przynosi uspokojenia, cała ta przestrzeń okazuje się częścią napięcia. Album kilka razy sugeruje, że zaraz pozwoli się rozluźnić, lecz zawsze zostawia gdzieś aktywny element: niski syntezator, basowy puls, zapętloną gitarę, perkusję, która nie chce całkiem osiąść.

    Siedem utworów bez miękkiego lądowania

    Dlatego mam problem z nazywaniem Nine „powrotem do formy”. Forma była tu od dawna. Russian Circles nie zapomnieli przecież pomiędzy Station a Gnosis, jak zbudować crescendo albo nagrać potężny riff. Na dziewiątej płycie ciekawsze jest przesunięcie odpowiedzialności za ciężar. Coraz mniej zależy on od samego przesteru. Robią go proporcje, kolejność, rejestr, moment wycofania jednego instrumentu i brak spodziewanego rozładowania.

    Nie wszystko działa równie dobrze. Środek Nine potrafi być tak kontrolowany, że znika odrobina ryzyka. Ten zespół zna swoją architekturę na pamięć i czasem widać linie pomocnicze pod rysunkiem. Wolę chwile, kiedy któryś instrument zaburza porządek: Cook wciska bas w miejsce pozornie przeznaczone dla gitary, Turncrantz przeciąga napięcie o kilka uderzeń, elektronika brudzi przestrzeń, która przed momentem była zbyt czysta.

    Ale nawet ta wada mówi coś o obecnym Russian Circles. Po ponad dwóch dekadach ich problemem nie jest brak języka. Mają go aż za dobrze opanowanego. Nine nabiera życia wtedy, kiedy na moment przestają mówić nim bezbłędnie.

    Po Seventh Seal nie dostajemy epilogu. Epilog był gotowy. Zespół przesunął go o jedno miejsce wcześniej i wykorzystał jako część uderzenia.

    russian-circles-nine_risultato
    Russian Circles – Nine
    1. Borehole – 5:48 • 2. Empath – 4:57 • 3. Eluvial – 8:23 • 4. E2 – 5:38 • 5. Meridian – 6:58 • 6. Arletta – 1:56 • 7. Seventh Seal – 5:14 • Skład: Mike Sullivan / gitara, Brian Cook / bas, Dave Turncrantz / perkusja • Miks: Kurt Ballou • Mastering: Alan Douches / West West Side Music • Wytwórnia: Sargent House • Premiera: 28 sierpnia 2026 • Rok: 2026 • Typ wydawnictwa: album studyjny • Miejsce w dyskografii: dziewiąty album studyjny • Czas: 38:57 • Liczba utworów: 7 • Formaty: winyl, wydanie cyfrowe, streaming • Nagrania / realizacja: Kurt Ballou; sesje w marcu 2026 • Studio / miejsce nagrania: Electrical Audio, Chicago oraz GodCity, Salem; Arletta nagrana w Rancho De La Luna, Joshua Tree • Inżynieria: Kurt Ballou; dodatkowa inżynieria: Zach Weeks; Arletta: Dave Catching • Dodatkowe credits: projekt albumu – Andrew Maruska; rzeźba „Snowpile for Chicago” – Tony Tasset; fotografia – Noelia Towers • ℗ / ©: 2026 Sargent House
    KONCEPT
    7.1
    SPÓJNOŚĆ
    7
    BRZMIENIE / PRODUKCJA
    7.9
    WYKONANIE
    8
    ARANŻACJE / ŚWIADOMOŚĆ FORMY
    7.6
    MELODIE / MOTYWY
    7.4
    CHWYTLIWOŚĆ / PAMIĘTNOŚĆ
    6.4
    EMOCJONALNOŚĆ
    6.4
    SIŁA PRZEKAZU
    7.1
    INNOWACYJNOŚĆ
    5.6
    EFEKT POWROTU
    5.8
    OCENA CZYTELNIKÓW0 Votes
    0
    6.9
    OCENA

    Alan DouchesBrian CookDave TurncrantzDeath MetalElectrical AudioGodCityHardcoreInstrumental MetalKurt BallouMike SullivanNinePost MetalPost RockRussian CirclesSargent House

    Podobne posty

    The Ocean – Solaris
    6.8
    OCENA

    The Ocean – Solaris

    Paweł Rogoziński
    Recenzje
    1 października 2026
    Phal Angst - Minor Tremors
    7.4
    OCENA

    Phal:Angst – Minor Tremors

    Konrad Puławski
    Recenzje
    26 września 2026
    Arab Strap - Half-Told Tales
    7.6
    OCENA

    Arab Strap – Half-Told Tales

    Konrad Puławski
    Recenzje
    17 września 2026
    Steven Wilson dlaczego nie słuchamy nowej muzyki

    Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?

    Konrad Puławski
    Felietorium
    14 września 2026

    Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    KONCEPT
    SPÓJNOŚĆ
    BRZMIENIE / PRODUKCJA
    WYKONANIE
    ARANŻACJE / ŚWIADOMOŚĆ FORMY
    MELODIE / MOTYWY
    CHWYTLIWOŚĆ / PAMIĘTNOŚĆ
    EMOCJONALNOŚĆ
    SIŁA PRZEKAZU
    INNOWACYJNOŚĆ
    EFEKT POWROTU
    Final Score

    śledź nas!

    najlepsze płyty miesiąca

    Beck – Ride Lonesome

    Beck – Ride Lonesome

    8.1
    1
    RGG – The Soul of Soil

    RGG – The Soul of Soil

    8
    2
    Leszek Kułakowski – Poland, My Homeland

    Leszek Kułakowski – Poland, My Homeland

    7.9
    3
    Artur Rojek - Chciałbym urodzić się żeby latałem

    Artur Rojek – Chciałbym urodzić się żeby latałem

    7.7
    4
    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    7.7
    5

    losowe recenzje

    Lamb of God - Into Oblivion
    6.9
    OCENA

    Lamb of God – Into Oblivion

    Paweł Rogoziński 3 sierpnia 2026

    Dolina Cieni – Wzgórze Tysiąca Dusz

    Konrad Puławski 31 marca 2015

    Girls In Airports – Live

    Marcin Puławski 27 października 2017

    Margaret Catcher – Singularity

    Dawid Zielonka 27 kwietnia 2017
    rockarear 3

    Testament – Dark Roots Of Earth

    Dawid Zielonka 19 sierpnia 2012

    Searching For Calm – Right To Be Forgotten

    Konrad Puławski 19 stycznia 2016

    DigitalSimplyWorld – Neutrino Machine

    Konrad Puławski 6 grudnia 2014

    Dinosaur – Wonder Trail

    Marcin Puławski 26 kwietnia 2018

    LABORATORIUM MUZYCZNYCH FUZJI

    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Logo footer

    Szukaj

    śledź nas!

    Wszelkie prawa zastrzeżone © Laboratorium Muzycznych Fuzji 2012-2026
    • Redakcja
    • Współpraca
    • Kontakt
    • Polityka prywatności
    • Sitemap
    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Type to search or hit ESC to close
    See all results
    Nazwa użytkownika
    Hasło
    Zapamiętaj mnie
    Podaj nazwe użytkownika lub email
    Anuluj