Mobile logo
Logo LMF - 150 px
Menu logo
  • NEWSY
  • RECENZJE

    RECENZJE

    Ampacity – Cosmic Indifference
    6.5
    OCENA

    Ampacity – Cosmic Indifference

    Konrad Puławski 25 września 2026
    Tom Morello - Everyone Gets Everything They Want
    5.9
    OCENA

    Tom Morello – Everyone Gets Everything They Want

    Paweł Rogoziński 25 września 2026
    Agnes Obel, The Meaning of Flowers
    6.2
    OCENA

    Agnes Obel – The Meaning of Flowers

    Natalia Kwiecień 24 września 2026

    Wyróżniony

    9.1
    OCENA

    KaZióGra – Colors

    Konrad Puławski
    Recenzje
    19 lipca 2023
    • Jazz
    • Rock
      • Progressive Rock
      • Alternative Rock
      • Post Rock
    • Metal
    • Electronic
    • Folk
  • Koncertownia

    Koncertownia

    Danilo Pérez - Fot. Marcin Pulawski.jpg 5

    Pancevo Jazz Festival – muzyka, która zostaje pod skórą

    Marcin Puławski 18 grudnia 2025
    Wadada Leo Smith - Fot. Rita Pulavska

    41. Belgrade Jazz Festival – miasto, które improwizuje

    Marcin Puławski 25 listopada 2025
    Josefine Opsahl - Fot. Marcin Puławski.jpg8

    Gărâna Jazz Festival 2025 – dialog dźwięku z naturą

    Marcin Puławski 10 września 2025
    d20fdb905072ffe7f22f1fedaa835cee-1727105969

    Sting w wersji 3.0 – koncert w Bellahouston Park, Glasgow

    Marcin Puławski 29 czerwca 2025
    Sheila Maurice-Grey (Fot. Marcin Puławski) 3

    Kokoroku w Edynburgu – muzyczna podróż przez jazz i afrobeat

    Marcin Puławski 9 grudnia 2024
    Robin McKelle Fot. Marcin Puławski (9)

    27. Pančevački Jazz Festival – w cieniu tragedii.

    Marcin Puławski 22 listopada 2024

    Losowy

    Wszystkie drogi prowadzą do Pančeva

    Marcin Puławski
    Koncertownia
    3 grudnia 2022
  • Muzykwariat

    Muzykwariat

    MV5BNGE0MjNmZjYtYTI2Mi00YjU1LWI5ZjctODFhNzIyZjgwNWM0XkEyXkFqcGdeQWpnYW1i._V1_
    5
    OCENA

    „Michael”: król popu w złotej klatce

    Marcin Puławski 2 maja 2026

    Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy

    Marcin Puławski 10 października 2020

    Dla dobra metalu. Historia Metal Blade Records.

    Marcin Maryniak 11 lipca 2020

    Losowy

    Iron Maiden. Run to the Hills. Oficjalna biografia – Mick Wall – In Rock, 2016

    Flora Woźnica
    Muzykwariat
    15 września 2019
    • Książka
    • Film
  • Felietorium

    Felietorium

    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Natalia Kwiecień 16 września 2026
    Steven Wilson dlaczego nie słuchamy nowej muzyki

    Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?

    Konrad Puławski 14 września 2026
    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter

    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter?

    Konrad Puławski 19 sierpnia 2026
    Frank Zappa i sztuka mądrego łamania zasad

    Frank Zappa i sztuka mądrego łamania zasad

    Konrad Puławski 17 lipca 2026
    Śpiew ptaków: recenzje z krzaków

    Śpiew ptaków: recenzje z krzaków

    Konrad Puławski 4 lipca 2026
    Miles Davis: jazz bez instrukcji obsługi

    Miles Davis: jazz bez instrukcji obsługi

    Konrad Puławski 28 maja 2026

    Losowy

    Rock 25+

    Marcin Maryniak
    Felietorium
    6 lipca 2014
  • Labopedia

    Labopedia

    Paradise Lost „Host” od zdrady po kult

    Paradise Lost „Host”: od zdrady po kult

    Tomasz Leszczyk 22 września 2026
    Dlaczego kilka nut wystarczy, żeby usłyszeć inny świat

    Dlaczego kilka nut wystarczy, żeby usłyszeć inny świat?

    Michał Borkowski 13 września 2026
    Dlaczego płyty CD znowu się sprzedają Nie chodzi tylko o nostalgię

    Dlaczego płyty CD znowu się sprzedają?

    Natalia Kwiecień 7 września 2026

    Losowy

    Bebop i jego standardy

    Marcin Puławski
    Labopedia
    22 kwietnia 2015
    • Lirinterpretacje
    • Sprzętokracja
    • Sekator krytyczny
    • Czarcia odyseja jazzu
    • Historia Standardów Jazzowych
  • Muzotok

    Muzotok

    Zdjęcia Anna Maria Olak

    „Nuty się nie zmieniają. Zmieniamy się my”. Maciek Pysz o „Pont De Vie”.

    Konrad Puławski 1 września 2026

    Wilki Wszyscy marzą o miłości – Wataha trzyma się dobrze…

    Redakcja 30 września 2022

    Miuosh: W drodze do własnego “Illmatica”

    Redakcja 6 lutego 2020

    Na świecie nie ma pustych miejsc – Rozmowa z Małgorzatą Ostrowską

    Redakcja 9 stycznia 2020

    Roztańczony „Księżyc nad Juratą” – wywiad z Anną Wyszkoni

    Redakcja 12 września 2019

    Dorota Dzięcioł – „We flamenco technika bez emocji jest niczym” – wywiad z artystką flamenco

    Agata Maja Kozłowska 5 września 2019

    Losowy

    From Afar – The Abyss Gazes Into You (EP)

    Konrad Puławski
    Muzotok
    20 grudnia 2012
  • Galeria

    Galeria

    James Carter Fot. Rita Pulavska (3)

    Belgrade Jazz Festival 2024

    Marcin Puławski 26 stycznia 2025
    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Marcin Puławski 13 lutego 2024
    Shakti

    Shakti – Jazzx – 2023

    Marcin Puławski 5 lutego 2024

    Jazzx – Timisoara – 2023

    Marcin Puławski 20 października 2023

    Fun Lovin’ Criminals

    Marcin Puławski 19 maja 2023

    Charles Lloyd, Belgrad Jazz Festival 2019

    Rita Pulavska 14 czerwca 2020

    Losowy

    Jazzx – Timisoara – 2023

    Marcin Puławski
    Galeria
    20 października 2023
    Nowości
    • Duke po polsku: Ellington słowami Młynarskiego
    • 70-lecie Śląskiego Jazz Clubu. Kto zagra?
    • RGG sięga po Chopina na „The Soul of Soil”
    • Paris Paloma: sztuka i feminizm w nowym singlu
    • Tabula Rasa z singlem Diamenty. Samotność i opór
    • Cinnamon Gum między soulem a pamięcią
    • Kontakt
    • Współpraca
    • Redakcja
    Home
    Recenzje

    Mindsedge – Shades

    Krzysztof Śmiglak
    Recenzje
    23 lutego 2017 3 min read
    ★★★★★★☆☆☆☆

    1. Tesla 2. Unmeisen 3. Snowstorm 4. Interlude 5. Sunrise 6. Pathways 7. Shapeshifter 8. Vipassana 9. Shades

    SKŁAD: Michał Bąk – perkusja; Daniel Baran – gitara basowa; Bartłomiej Baran – gitara elektryczna; Małgorzata Pawłowska – wokal; Piotr Grudziński – instrumenty klawiszowe PRODUKCJA: Tomasz Korczak – Red Yeti Studio WYDANIE: 15 października 2016 – niezależne

    Naprawdę chciałbym napisać, że jest dobrze i że ta płyta mi się podoba. Niestety tak nie jest. Pamiętam bardzo ciekawy debiut „Ө” z 2011 roku o którym pisałem swego czasu na łamach We Are From Poland. Minęło pięć lat i szczerze mówiąc zdążyłem o tym zespole zapomnieć. Pięć lat to też taki okres, po którym można byłoby się spodziewać rewolucji w brzmieniu, czegoś nowego ze strony obiecującego wszak zespołu. Tymczasem nie tylko okazało się, że zespół w tym czasie zdążył nieco zmienić swój skład to w dodatku mocno złagodził podejście do swojego grania, stając się kolejną kopią… Tides From Nebula.

    Przemilczę kwestię okładki, która w porównaniu z tą z debiutu jest po prostu nieatrakcyjna i zrobiona trochę na kolanie. Dziewięć utworów złożyło się tutaj na dokładnie czterdzieści sześć minut czterdzieści sześć sekund muzyki, ale w porównaniu z poprzednikiem muzycznie też nie jest najlepiej. Gdzieś zgubiła się duchota i mrok które zapamiętałem z „Ө”. Ale po kolei… Najnowszą płytę otwiera kompozycja Tesla. Gitarowy riff, po którym następuje coś przerażającego – rozwinięcie brzmi jakby zostało sklejone przez jakiegoś amatora w programie do sporządzania dźwięków midi. Jest sztucznie i nieciekawie, muzyka jest całkowicie pozbawiona głębi i przestrzeni. Troszkę lepiej jest w numerze drugim Unmeisen, który niestety za bardzo przypomina Tidesów wymieszanych z lżejszymi partiami Riverside. Dobre wrażenie robi nieco cięższe przełamanie w połowie numeru, ale i tu ciąży nieco sterylne brzmienie całości. Numer trzeci noszący tytuł Snowstorm znów sięga po patenty Tidesów i Riverside – początek z progresywnym zacięciem, lekki i rozwijający się motwy, przetykany ostrzejszym riffem czy przestrzennym spowolnieniem, które byłoby jeszcze lepsze gdyby postawić bardziej na ambient. To również jeden z najciekawszych numerów na tej płycie. Problem wciąż tkwi w brzmieniu, które jest zbyt płaskie, mało wyraziste i… sztuczne. Nieco niepotrzebna wydaje mi się krótka gitarowa kompozycja zatytułowana Interlude, która podobnie jak interludia na „Ө” niewiele wnoszą, a tylko przedłużają album. Zwłaszcza, że gitarowa akustyczna melodia jest powtórzona w Sunrise, czyli kolejnym utworze. O ile sam kawałek jest sympatyczny, to bardzo podobnych kompozycji słyszałem w życiu trochę i nie ma tu bynajmniej elementu zaskoczenia, zwłaszcza że są to patenty Tidesów.

    W najdłuższym na albumie Pathways, trwającym nieco ponad dziewięć minut… Ponownie spokojny, rozwijający się wstęp z progresywnym zacięciem i delikatnym żeńskim głosem Małgorzaty Pawłowskiej. Szkoda tylko, że jej głos ogranicza się jedynie do pojękiwań w tle, a nie do realnego wokalu. Ciekawie wypada ostrzejsza część tego numeru, ale pełny odbiór znów zabija przedziwna realizacja brzmienia. Dobrze to słychać w finałowej partii, gdzie ostrzejsze riffy gitar nie wybrzmiewają, a wyraźnie są duszone w miksie. Bardzo ciekawie zaczyna się Shapeshifter – riff z początku aż prosi się o to, żeby puścić go głośniej, tak żeby uderzył w twarz, ale ponownie zawodzi brzmienie. To nadal nie pozwala riffom zaznaczyć swojej obecności i zadziorności. A szkoda, bo siódmy utwór jest naprawdę niezły i jednym z ciekawszym na „Shades”. To samo tyczy się przedostatniego noszącego tytuł Vipassana – ciekawsze struktury, zdecydowanie bardziej posiadające swój własny charakter, nie zachwycają tak jak powinny. Znów nie ma odpowiedniego wybrzmienia instrumentów, brakuje przestrzeni i wyraźnie słychać, że najwięcej dzieje się w miejscach, które zostały ścięte podczas produkcji. Kończąca płytę kompozycja tytułowa mieści się w tej samej kategorii, a do tego jest o tyle ciekawa, że gościnnie na klawiszach zagrał Piotr Grudziński (ale nie chodzi o zmarłego w zeszłym roku gitarzystę Riverside). Dodatkowo pojawia się ponownie głos Małgorzaty Pawłowskiej, tym razem z wokalem, który zaskakująco dobrze pasuje do muzyki (może warto by pomyśleć o większej ilości utworów ze śpiewem?). Szkoda też, że w momencie gdy utwór nabiera barw i tempa, to nagle się urywa i wycisza zamiast rozwinąć bardziej długim, rozbudowanym pasażem.

    Mindsedge po pięciu latach od debiutu nie powrócił z dobrym materiałem. Przez ten czas w muzyce post-rockowej wydarzyło się znacznie więcej niż to, co znalazło się na ich drugim albumie. Na tym krążku brakuje przestrzeni, emocji, ale przede wszystkim dopracowanego brzmienia, które tłamsi potencjał najciekawiej zapowiadających się fragmentów, proszących się o solidne uderzenie. Nie można wprawdzie liczyć na wybitne umiejętności czy instrumentalne popisy, ale to wcale nie oznacza, że to, co słyszymy jest źle zagrane. Mindsedge wciąż ma ogromny potencjał, ale musi się znaleźć w dobrych rękach i w dobrych uszach, aby wykrzesać z ich twórczości prawdziwą jakość. Słucha się „Shades” naprawdę dobrze i przyjemnie, ale nie ma tutaj miejsca na zaskoczenie. Przyznam, że choć jestem dość mocno rozczarowany drugi krążkiem Mindsedge, to wciąż mocno trzymam za grupę kciuki. Mam tylko nadzieję, że na kolejny materiał nie trzeba będzie czekać kolejnych długich pięciu lat.

    MiksturaMindsedgePost MetalPost Rock

    Podobne posty

    Arab Strap - Half-Told Tales
    7.6
    OCENA

    Arab Strap – Half-Told Tales

    Konrad Puławski
    Recenzje
    17 września 2026
    Steven Wilson dlaczego nie słuchamy nowej muzyki

    Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?

    Konrad Puławski
    Felietorium
    14 września 2026
    russian-circles-nine_risultato
    6.9
    OCENA

    Russian Circles – Nine

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    13 września 2026
    5 zespołów rocka progresywnego, po których została jedna płyta

    5 zespołów rocka progresywnego, po których została jedna płyta

    Paweł Rogoziński
    Labopedia
    29 sierpnia 2026

    śledź nas!

    najlepsze płyty miesiąca

    Mastodon – Marrow Deep

    Mastodon – Marrow Deep

    8.2
    1
    Beck – Ride Lonesome

    Beck – Ride Lonesome

    8.1
    2
    RGG – The Soul of Soil

    RGG – The Soul of Soil

    8
    3
    Leszek Kułakowski – Poland, My Homeland

    Leszek Kułakowski – Poland, My Homeland

    7.9
    4
    Artur Rojek - Chciałbym urodzić się żeby latałem

    Artur Rojek – Chciałbym urodzić się żeby latałem

    7.7
    5

    losowe recenzje

    3moonboys – Na tym zdjęciu wcale nie wyglądasz grubo

    Konrad Puławski 4 marca 2015

    Pendragon – Men Who Climb Mountains

    Konrad Puławski 23 października 2014
    8
    OCENA

    Krzysztof Pacan – Story of 82

    Marcin Puławski 15 grudnia 2020
    luxtorpeda robaki 3

    Luxtorpeda – Robaki

    Redakcja 1 czerwca 2012

    The Art Of Escapism – Havet

    Konrad Puławski 23 stycznia 2018

    Adam Bałdych Quartet – Sacrum Profanum

    Konrad Puławski 26 kwietnia 2019
    DREAM THEATER – Parasomnia
    6.1
    OCENA

    Dream Theater – Parasomnia

    Konrad Puławski 7 lutego 2025

    Minsk – The Crash And The Draw

    Dawid Zielonka 2 czerwca 2015

    LABORATORIUM MUZYCZNYCH FUZJI

    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Logo footer

    Szukaj

    śledź nas!

    Wszelkie prawa zastrzeżone © Laboratorium Muzycznych Fuzji 2012-2026
    • Redakcja
    • Współpraca
    • Kontakt
    • Polityka prywatności
    • Sitemap
    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Type to search or hit ESC to close
    See all results
    Nazwa użytkownika
    Hasło
    Zapamiętaj mnie
    Podaj nazwe użytkownika lub email
    Anuluj