Phal Angst - Minor Tremors
Phal Angst - Minor Tremors

Phal:Angst – Minor Tremors

Phal Angst - Minor Tremors
Phal Angst – Minor Tremors

Phal:Angst – Minor Tremors: różowy winyl i niepokój w rowkach

Dostałem od Phal:Angst Minor Tremors na winylu. Piękny różowo-czerwony krążek, który wygląda, jakby ktoś przez pomyłkę zapakował lato do koperty z industrialem. Do tego doskonale brzmi. Nadal wierzę, że z winylem wiąże się pewna magia, choć nie przypisywałbym jej samej igle. Trzeba wyjąć płytę, położyć ją na talerzu, dać muzyce czas i w połowie wstać, żeby przełożyć stronę. Te drobne czynności zmieniają słuchanie w rytuał. Ręka, na co dzień znakomicie wytrenowana w naciskaniu „pomiń”, dostaje inne zadanie: ma przez chwilę niczego nie przyspieszać. Przy pięciu długich kompozycjach wiedeńczyków okazuje się to całkiem użyteczną umiejętnością.

Kolor płyty współpracuje z okładką, na której ptaki przecinają pomarańczowo-różowe niebo. Zespół opowiadał, że celowo odszedł od wizualnych klisz mrocznej muzyki. Melodia ma tutaj tyle samo praw do istnienia co przester, a niepokój nie zawsze przychodzi ubrany na czarno. Na stronie A mieszczą się All Will Be Grey i In Orbit; stronę B otwiera A Bug, Not A Feature. Fizyczna przerwa między tymi utworami trafia w punkt, bo po powolnym narastaniu pierwszej części album wyraźniej zaciska pięść.

Pięć utworów i mniej miejsca na zwłokę

Phal:Angst od dwóch dekad splatają elektroniczny industrial z gitarowym post-rockiem. Kiedy LMF pisało o ich Phase IV, podstawowe kompozycje tamtej płyty zajmowały niemal 53 minuty. Pięć nagrań na Minor Tremors trwa razem około 38 i pół minuty. Ta różnica nie zamienia zespołu w autorów krótkich piosenek: najdłuższy utwór wciąż zbliża się do dziesięciu minut, a tradycyjny refren nikogo tu nie woła do siebie. Słychać jednak większą gotowość do zatrzymania pomysłu, zanim rozrośnie się wyłącznie dlatego, że może.

Punkowy rodowód grupy wyjaśnia część tej dyscypliny, choć samej muzyce bliżej do długiego budowania napięcia niż do punkowego ciosu. Gitarzysta Alfred Wihalm opisał sposób pracy zespołu: Dion Hämmerle przynosi elektroniczne wzory lub niemal gotowe szkice, muzycy grają na ich podstawie, a później porządkują aranżacje. Elektronika wyznacza ruch, gitara może go rozciągać albo stawiać mu opór, zaś bas daje obu tym siłom wspólny ciężar. Na płycie gra Rebecca Strobl, choć obecnie basistką Phal:Angst jest Nina Schönwald.

Szarość ma melodię

All Will Be Grey zaczyna album od motywu, który mógłby rozjaśnić znacznie pogodniejszą płytę. Gitara prowadzi szeroką, łatwą do zapamiętania linię, podczas gdy elektroniczny rytm pilnuje jej kroków. Szorstki głos zostaje wciągnięty w fakturę utworu. Philipp Spichtinger mówił, że tekst wyrósł z jesiennego znużenia i frustracji. Zestawienie takiej treści z melodyjną otwartością wydaje mi się mocniejsze od kolejnej porcji jednoznacznej posępności. Ta muzyka potrafi podać coś pięknego bez obietnicy, że zaraz zrobi się lepiej.

Dziewięć minut z okładem daje gitarze i elektronice przestrzeń na zmianę proporcji. Powracający puls utrzymuje porządek, nawet kiedy brzmienie nabiera masy. Można tu pomyśleć o Mogwai, lecz Phal:Angst inaczej rozkładają akcenty: elektroniczna regularność jest równie istotna jak gitarowy rozmach. Podoba mi się też powściągliwość wokalu. Zarazem pozostaje ona pewnym ograniczeniem albumu. Gdy słowa cofają się głęboko w miks, emocja dociera szybciej od konkretnej myśli, a polityczne lub osobiste sensy tekstów trzeba nieraz odszukać poza samym nagraniem.

In Orbit sprawdza tę metodę przy innym rozłożeniu ciężaru. Elektroniczne płaszczyzny i głosy tworzą przestrzeń, w której gitara nie musi od razu wskazywać kierunku. Rytm podtrzymuje ruch, a kolejne warstwy stopniowo zwiększają napięcie. Tytuł podpowiada orbitę i rzeczywiście wolę myśleć o tej kompozycji jako o krążeniu niż o marszu ku wielkiemu finałowi: znajome elementy wracają, lecz otaczają słuchacza coraz ciaśniej. Chóralny, niemal kojący rys komplikuje groźniejsze barwy elektroniki. Ten kontrast ma więcej charakteru niż sama kulminacja, której nadejście można przeczuć dość wcześnie.

Po odwróceniu płyty

A Bug, Not A Feature wprowadza bardziej natarczywy industrialny puls i ostrzejszy głos. Gęstość gitar oraz basu ogranicza przestrzeń, którą otworzyło In Orbit. Utwór zachowuje długą formę post-rockową, ale jego energia jest znacznie bardziej uparta: rytm wraca z regularnością mechanizmu, a kolejne warstwy zamiast go przełamać zwiększają nacisk. Tytułowe sformułowanie, znane z języka technologii, kusi politycznym odczytaniem. Nie potrzebuję jednak dopisywać mu konkretnego programu. Wystarcza sposób, w jaki muzyka pokazuje system działający dalej, choć coraz trudniej się w nim poruszać.

W utworze tytułowym beat ponownie zajmuje ważne miejsce, lecz pogłos wokali, chropowata gitara i wyraźniejszy ślad melodii nadają całości szerszy wymiar. Nagranie ociera się o post-sludge, zachowując elektroniczny puls. Zespół ma skłonność do stopniowania ciężaru, chwilami aż nazbyt czytelnego; tutaj spod masy dźwięku nadal przebija temat, za którym można podążać. Produkcja FAZO666FAZO pozostawia brzmieniu szorstkość, a jednocześnie pozwala odróżnić role instrumentów. Siła utworu nie zależy jedynie od tego, jak wiele dźwięku da się zgromadzić naraz.

Ciężar dwojga

Po tych spiętrzeniach Gravity Of Two zostawia więcej miejsca delikatniejszej elektronice i gitarowej poświacie bliskiej shoegaze’owi. Lekki puls pozostaje, więc finał nie odcina się od reszty płyty. Zmienia się sposób odczuwania ciężaru: wcześniej przygniatał, tutaj przypomina o przyciąganiu. To dobry koniec albumu, którego autorzy mówią o bezradności wobec polityki, ale także o współpracy, empatii i miłości. Muzyka nie ilustruje tych pojęć jeden do jednego. Pozwala im współistnieć w materiale, który nie stał się nagle beztroski.

Mam wobec Minor Tremors jedną poważniejszą rezerwę. Gdy tekst schodzi na dalszy plan, a kompozycja po raz kolejny narasta od pulsu do gęstej kulminacji, łatwo skupić się na sprawności tej konstrukcji i przeoczyć, co właściwie ma zostać po niej w człowieku. Nie każdy fragment wymyka się dobrze znanym zwyczajom post-rocka. Melodyjność All Will Be Grey, duszny upór A Bug, Not A Feature i lżejszy finał mają jednak odrębne zadania. Album zachowuje spójny charakter bez redukowania pięciu utworów do pięciu wersji tej samej katastrofy.

Różowy winyl nie jest dowcipem dołączonym do ciemnej muzyki. Pomaga zauważyć, że Phal:Angst pozostawili w niej miejsce na czułość, nawet gdy gitara i elektronika każą zachować czujność. Lubię też moment przełożenia płyty: krótki, zwyczajny gest dzieli dwa sposoby opowiadania o napięciu lepiej niż kolejna efektowna pauza w nagraniu. Minor Tremors ma własną temperaturę i kilka melodii, które zostają dłużej niż industrialny hałas. Po zakończeniu łatwo znów sięgnąć po różowy krążek. Rytuał zaczyna się od początku, a uwaga może już pobiec inną drogą.

Phal Angst - Minor Tremors
Phal:Angst – Minor Tremors
1. All Will Be Grey – 9:48 • 2. In Orbit – 7:42 • 3. A Bug, Not A Feature – 7:24 • 4. Minor Tremors – 7:05 • 5. Gravity Of Two – 6:30 • Skład nagrania: Philipp Spichtinger – głos i instrumenty • Alfred Wihalm – gitara i głos • Dion Hämmerle – elektronika • Rebecca Strobl – bas • Nagranie i miks: FAZO666FAZO • Mastering: Alex Vatagin • Wytwórnia: Noise Appeal Records • Premiera: 18 września 2026 • Rok: 2026 • Typ wydawnictwa: album studyjny • Miejsce w dyskografii: szósty album studyjny • Czas wydania cyfrowego: 38:29 • Liczba utworów: 5 • Formaty: winyl, wydanie cyfrowe • Numer katalogowy: noise243
KONCEPT
8.3
SPÓJNOŚĆ
8.8
BRZMIENIE / PRODUKCJA
8.5
WYKONANIE
8.8
ARANŻACJE / ŚWIADOMOŚĆ FORMY
6
MELODIE / MOTYWY
6.4
CHWYTLIWOŚĆ / PAMIĘTNOŚĆ
5.5
TEKSTY / WARSTWA SŁOWNA
6.3
EMOCJONALNOŚĆ
8.2
SIŁA PRZEKAZU
8.2
INNOWACYJNOŚĆ
7
EFEKT POWROTU
6.8
OCENA CZYTELNIKÓW0 Votes
0
7.4
OCENA