Wyobraźmy sobie przez chwilę mniej heroiczną wersję narodzin „Host”. Nie ma w niej zespołu samotnie maszerującego przeciw własnej publiczności ani pięciu wizjonerów, którzy zobaczyli przyszłość, kiedy reszta świata wciąż przytulała się do przesterowanej gitary. Jest za to duża posiadłość w...


