Tom Morello - Everyone Gets Everything They Want
Tom Morello - Everyone Gets Everything They Want

Tom Morello – Everyone Gets Everything They Want

Tom Morello - Everyone Gets Everything They Want
Tom Morello – Everyone Gets Everything They Want

Adjourn It wystarcza za dowód, że z Tomem Morello nic fundamentalnie złego się nie stało. Roman Morello podaje riff, który nie potrzebuje rozbiegu, Serj Tankian przejmuje refren, a ojciec porusza się między nimi bez konieczności demonstrowania co pół minuty, że nadal jest Tomem Morello. Gitara tnie, potem się cofa. Wokal Tankiana rozszerza utwór, sekcja przyspiesza jego obieg, a krótkie solo pojawia się już wewnątrz rozpędzonej kompozycji, zamiast zatrzymywać ją na obowiązkowy pokaz umiejętności. Każdy element robi coś z następnym elementem. Niby elementarz zespołowego grania, a na Everyone Gets Everything They Want wcale nie jest to oczywiste.

To szczególnie ciekawe w przypadku gitarzysty, który przez trzy dekady przyzwyczajał do sytuacji dokładnie odwrotnej: u Morello nawet pojedynczy dźwięk potrafił zmienić zachowanie całego utworu. Nie dlatego, że był dziwny. Dziwnych dźwięków na gitarze można narobić bez większego problemu, zwłaszcza mając pod nogami odpowiednio rozbudowany pedalboard. W Rage Against the Machine ważniejsze było to, co działo się z rytmem po wejściu gitary. Bas Tima Commerforda zostawiał jej szczelinę, Brad Wilk przesuwał ciężar, Zack de la Rocha wciskał sylaby tam, gdzie kompozycja zdawała się już pełna. Morello nie grał ponad zespołem. Grał przeciwko niemu i razem z nim. W starym tekście Laboratorium o najważniejszych metalowych albumach 1992 roku debiut RATM wraca właśnie jako to połączenie funkowego pulsu, rapu i riffów, które nie chciały siedzieć spokojnie w swoich przegródkach.

Kiedy ktoś mu przeszkadza, Morello gra lepiej

Na nowej płycie najciekawiej robi się właśnie wtedy, gdy Morello ma z kim się przepychać. Adjourn It nie działa dlatego, że Tankian jest znanym gościem, a piętnastoletni Roman interesującym dodatkiem do rodzinnej historii. Działa dlatego, że obecność obu zmienia zachowanie utworu. Tankian nie nadaje się do roli dyskretnego chórku – jego wejście natychmiast wymusza większy gest aranżacyjny. Roman z kolei nie figuruje tu jako „syn Toma Morello”, którego należy grzecznie przedstawić publiczności. Jest współautorem centralnego riffu, a z materiałów do nagrania wynika również, że gra w nim na gitarze. Dzięki temu Morello senior nie musi dźwigać całej konstrukcji sam i paradoksalnie właśnie wtedy słychać go najlepiej.

Jeszcze wyraźniej pokazuje to Unconquered z Kneecap. Utwór pracuje na innym podwoziu niż klasyczny ciężki rock Morello: ma nerw elektroniki, poszarpany rapowy przepływ i rytm, który nie czeka uprzejmie na gitarę. I bardzo dobrze, bo nagle stary arsenał Morello odzyskuje funkcję. Gitara może wejść z boku, przeciąć puls, odsunąć się, a później wrócić z solówką, która naprawdę zmienia temperaturę nagrania. Morello jest najciekawszy, gdy nie kontroluje wszystkiego. Potrzebuje muzycznego przeciwnika – kogoś albo czegoś, co zmusi go do odpowiedzi, zamiast tylko udostępnić mu wolne pasmo częstotliwości.

Ta zależność mówi o Everyone Gets Everything They Want więcej niż cała opowieść o „pierwszym solowym albumie rockowym” Morello. Owszem, takie określenie pojawia się w oficjalnej komunikacji artysty i technicznie da się go obronić: wcześniejsze płyty podpisane jego nazwiskiem krążyły między folkowym The Nightwatchman, projektami kolaboracyjnymi i elektronicznym konceptem The Atlas Underground. Tym razem Morello wyraźniej staje na środku. Problem polega na tym, że środek nie zawsze okazuje się dla niego najlepszym miejscem.

Dobry riff nie załatwia całej piosenki

Utwór tytułowy wchodzi ciężkim, bluesowym krokiem. Morello prowadzi wokal nisko, prawie recytując, gitara rozszerza akordy i od czasu do czasu przypomina, że jej właściciel od dawna traktuje efekty jak osobne instrumentarium. Pierwsze kilkadziesiąt sekund obiecuje tarcie. Później jednak kolejne powtórzenia coraz częściej tylko potwierdzają to, co już wiadomo. Riff jest ciężki, więc sekcja utrzymuje ciężar. Wokal jest surowy, więc aranżacja pozostaje surowa. Gdy dochodzi gitara, zwiększa rozmiar utworu, lecz nie zmienia jego kierunku.

I tu leży problem, który powraca na albumie regularnie: Morello nadal pisze riffy, które zwracają uwagę, ale nie każdy z tych riffów potrafi później pracować. Między motywem, który dobrze brzmi po pierwszym wejściu, a motywem zdolnym przenieść trzy- lub czterominutową kompozycję istnieje jednak spora różnica. Dawniej Morello często rozwiązywał ją rytmem. Figura gitarowa zmieniała sens, bo sekcja obchodziła ją z innej strony. Tutaj bas i perkusja częściej pilnują porządku. Produkcja jest ciężka, czysta i bardzo zwarta, czasami do tego stopnia, że zaczyna odbierać nagraniom sprężystość.

Soldier in the Army of Love cierpi na podobną dolegliwość, chociaż używa większej liczby składników. Gospel, hard rock, country, rapowa fraza – zestaw zapowiada niezły bałagan, ale nagranie zaskakująco szybko układa wszystko w równy szereg. Kolejne pomysły pojawiają się we właściwych miejscach, Morello odpala gitarę, utwór wraca do swojego biegu. Jest różnorodnie, lecz niezbyt ryzykownie. A przecież u tego gitarzysty interesujące rzeczy zwykle zaczynały się właśnie w chwili, gdy dwa elementy nie bardzo chciały do siebie pasować.

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy ta cecha wraca w jego późniejszej twórczości. W naszej redakcyjnej rozmowie podsumowującej 2017 rok problem Prophets of Rage został nazwany znacznie ostrzej: rozpoznawalne składniki RATM pozostawały na miejscu, ale kolejne ich użycie nie przynosiło porównywalnego rezultatu. Everyone Gets Everything They Want jest zdecydowanie bardziej urozmaicone i ma więcej udanych momentów, jednak pytanie pozostało podobne. Ile razy charakterystyczny gest może jeszcze pracować jako gest, zanim stanie się nawykiem?

Morello przy mikrofonie musi wybierać ostrożniej

Jego własny głos nie pomaga rozwiązać tego problemu, choć nie jest też tak słaby, jak można by sądzić po najbardziej monotonnych fragmentach albumu. W I Am Not Yours to Command niski, półmówiony sposób śpiewania trafia na odpowiednią aranżację. Fortepian zostawia dużo powietrza, reszta instrumentów nie próbuje podpowiadać emocji za wokalistę, dlatego ograniczona melodia zaczyna mieć sens. Morello brzmi jak ktoś mówiący spokojnie właśnie dlatego, że nie zamierza niczego negocjować. Tutaj jego niewielka skala ekspresji nie przeszkadza – staje się częścią konstrukcji.

The Last Rung on the Ladder wystawia tę samą metodę na dłuższą próbę i wynik jest znacznie gorszy. Fraza pozostaje podobna, akompaniament trwa, tekst przesuwa się do kolejnych wersów, ale utwór nie znajduje nowego punktu nacisku. Nie chodzi o brak eksplozji czy obowiązkowego finału. Wystarczyłoby drobne przesunięcie: inna odpowiedź instrumentu, zmiana sposobu prowadzenia głosu, trochę więcej napięcia w sekcji. Nic takiego nie przejmuje jednak sterowania na tyle mocno, żeby druga część piosenki zaczęła znaczyć coś innego niż pierwsza. To drobna różnica, ale właśnie na takich różnicach buduje się cztery minuty muzyki.

Date Night: historia biegnie szybciej niż tekst

Najbardziej obiecujący materiał narracyjny przynosi Date Night. Morello sięga po historię Truus i Freddie Oversteegen oraz Hannie Schaft, młodych Holenderek działających przeciwko nazistowskiej okupacji podczas II wojny światowej. W rozmowie z Caryn Rose dla „Salon” opowiadał, że przez lata czekał na film poświęcony tej historii i próbował nawet zainteresować takim projektem branżę. Film nie powstał, powstał więc utwór. Roman Morello napisał jego główny riff i od pierwszego wejścia wiadomo, dlaczego ojciec postanowił go wykorzystać: figura ma natychmiastowy ciąg i właściwie sama domaga się, żeby piosenka nie zwalniała.

Muzyka biegnie jednak szybciej niż tekst. Morello ma historię pełną ryzyka, konspiracji i bardzo konkretnych wydarzeń, a mimo to często wybiera zapis niemal sprawozdawczy. Informacja dociera bez przeszkód, lecz rzadziej zostaje po niej obraz. Przy tak dobrym materiale źródłowym można było pozwolić scenom pracować mocniej i zostawić słuchaczowi trochę miejsca między faktami. Najbardziej bezpośredni wers nie zawsze okazuje się najbardziej bezpośrednim ciosem. Morello pisze z przekonaniem, tylko nie zawsze zamienia przekonanie w język o podobnej sile.

Dotyczy to zresztą większej części płyty. Jej polityczny charakter nie jest żadnym zwrotem w karierze gitarzysty; Morello od początku przedstawia album jako kolejną część swojej protest-songowej działalności, a na oficjalnej stronie artysty płyta stoi dziś w centrum jego bieżącej aktywności. W samej recenzji ważniejsze od zgodności z jego deklaracjami jest jednak to, czy temat zmienia muzykę. W Adjourn It zmienia. W Unconquered również. W słabszych numerach tekst mówi o konieczności działania, a pod nim kompozycja zachowuje się znacznie spokojniej.

Goście za dużo pomagają

Everything Burns z Beartooth pokazuje odwrotny przypadek. Tutaj trudno narzekać na brak ruchu. Caleb Shomo prowadzi utwór mocnym, czytelnym wokalem, produkcja szybko ustawia kolejne wzrosty napięcia, refren nie chowa swoich zamiarów. Wszystko zmierza tam, gdzie powinno, bez zbędnych przystanków. Problem w tym, że język Beartooth zaczyna organizować nagranie tak mocno, iż Morello przesuwa się ku roli charakterystycznego gościa na własnej płycie. Jego gitara wzmacnia numer, lecz nie jest niezbędna do zrozumienia jego konstrukcji.

Dlatego Unconquered pozostaje ciekawsze. Kneecap nie dają Morello gotowego numeru do ozdobienia, tylko środowisko, w którym musi znaleźć dla siebie nowe miejsce. Podobnie Tankian wymusza reakcję w Adjourn It. Najlepsze chwile albumu powstają wtedy, kiedy współpraca nie oznacza dopisania nazwiska w nawiasie, lecz zmianę zasad gry. Najsłabsze – kiedy Morello może zrobić dokładnie to, czego wszyscy się po nim spodziewają.

Być może stąd bierze się osobliwa nierówność całego materiału. Nie słychać człowieka pozbawionego pomysłów. Przeciwnie, pomysłów jest sporo: protest folk, ciężki blues-rock, rap, elektronika, nu-metal, klasyczne gitarowe sola, partie Romana, kolejni wokaliści. Brakuje ostrzejszej selekcji tego, co naprawdę wytrzymuje rozwinięcie. Nie każdy riff potrzebował całej piosenki. Nie każda piosenka potrzebowała kolejnego stylistycznego dodatku. Nie każda deklaracja potrzebowała zostać wypowiedziana jeszcze raz.

Everyone Gets Everything They Want nie przekreśla Morello i nie daje też powodów, żeby urządzać pogrzeb jego gitarowej inwencji. W kilku miejscach gra znakomicie, a gdy muzyka zmusza go do reakcji, nadal trudno pomylić go z kimkolwiek innym. Problem jest bardziej przyziemny i przez to ciekawszy: charakterystyczny dźwięk nie gwarantuje charakterystycznej piosenki. Morello nadal wie, jak wejść do utworu. Na tej płycie nie zawsze wie, co powinno stać się z nim chwilę później.

Najlepszy bilans daje więc nie najbardziej spektakularny efekt gitarowy, tylko prosty test: czy po kolejnym refrenie kompozycja znalazła się gdzie indziej niż przed nim? W Adjourn It – tak. W Unconquered – zdecydowanie. W kilku innych miejscach odpowiedź przychodzi zbyt wolno albo nie przychodzi wcale. Morello ma wciąż dość siły, żeby wprawić riff w ruch. Na Everyone Gets Everything They Want zbyt często to piosenka nie nadąża za riffem.

Tom Morello - Everyone Gets Everything They Want
Tom Morello – Everyone Gets Everything They Want
1. Beth From Electronics • 2. Everyone Gets Everything They Want • 3. Adjourn It • 4. I Am Not Yours to Command • 5. Soldier in the Army of Love • 6. Unconquered • 7. Date Night • 8. The Last Rung on the Ladder • 9. Everything Burns • 10. Pretend You Remember Me • 11. Untethered • 12. They Can't Kill Us All • Goście i współwykonawcy: Serj Tankian, Roman Morello, Kneecap, Beartooth • Wytwórnia: Mom+Pop • Premiera: 25 września 2026 • Rok: 2026 • Typ wydawnictwa: album studyjny • Liczba utworów: 12 • Formaty: cyfrowy, CD, winyl
KONCEPT
6.5
SPÓJNOŚĆ
5.2
BRZMIENIE / PRODUKCJA
5.5
WYKONANIE
7.2
ARANŻACJE / ŚWIADOMOŚĆ FORMY
5.5
MELODIE / MOTYWY
5.8
CHWYTLIWOŚĆ / PAMIĘTNOŚĆ
6
TEKSTY / WARSTWA SŁOWNA
5.4
EMOCJONALNOŚĆ
6
SIŁA PRZEKAZU
6.9
INNOWACYJNOŚĆ
4.9
EFEKT UZALEŻNIENIA
5.4
OCENA CZYTELNIKÓW0 Votes
0
5.9
OCENA