Przez trzy części tej odyseji robiliśmy rzecz z natury podejrzaną: próbowaliśmy opowiedzieć historię muzyki przy pomocy nazw gatunków, choć sami muzycy bardzo często zachowywali się tak, jakby tych nazw w ogóle nie czytali. Najpierw jazz dopuścił do siebie rockową elektryczność,...
W poprzednich częściach szukaliśmy momentu, w którym jazz dopuścił do siebie rockową elektryczność, a potem śledziliśmy, jak metal zaczął przejmować nie tylko wirtuozerię fusion, lecz także jego rytmiczną ruchliwość, harmoniczną otwartość i skłonność do improwizacyjnego ryzyka. Teraz dochodzimy do punktu,...


