Kraków zanurza się w muzyce dawnej na serio
Spis treści
Nie tylko festiwal, ale pełne doświadczenie
Misteria Paschalia 2026 zapowiada się jako coś znacznie większego niż kolejna seria prestiżowych koncertów dla wiernej publiczności muzyki dawnej. Między 29 marca a 5 kwietnia Kraków znów stanie się miejscem, w którym renesans i barok nie będą traktowane jak zamknięty rozdział historii, lecz jak żywy język emocji, rzemiosła i wyobraźni. W programie głównym pojawią się wielkie nazwiska i renomowane zespoły, ale to właśnie rozbudowane pasma towarzyszące — Early Music Day, Strings Days! i nocne Dormitio — pokazują, że ten festiwal chce dziś działać głębiej: nie tylko grać, ale uczyć słuchania.
To zresztą wpisane w DNA samej imprezy. Misteria Paschalia odbywa się od 2004 roku i od dawna należy do najważniejszych europejskich festiwali muzyki dawnej. Od 2024 roku za jego kierunek artystyczny odpowiada Vincent Dumestre — założyciel Le Poème Harmonique, artysta, który repertuar XVII i XVIII wieku potrafi prowadzić z jednej strony z filologiczną dyscypliną, a z drugiej z bardzo wyczulonym zmysłem teatru, koloru i formy.
W praktyce oznacza to jedno: obok koncertowego „centrum dowodzenia” festiwal coraz mocniej buduje też obszary, w których można wejść w muzykę dawną wszystkimi zmysłami. Zobaczyć instrument z bliska. Posłuchać o strunach jelitowych bez uciekania w akademicki bełkot. Usiąść nocą w kościele i sprawdzić, czy Bach rzeczywiście inaczej brzmi po godzinie 22. I właśnie w tym roku ten plan wydaje się wyjątkowo spójny.
Prolog z ciężarem historii
Festiwalowy prolog zaplanowano na 21 marca, czyli na Early Music Day — międzynarodowe święto muzyki dawnej obchodzone w dniu tradycyjnie łączonym z urodzinami Johanna Sebastiana Bacha. W krakowskiej odsłonie tego wydarzenia usłyszymy zespół Micrologus w programie Giullari di Dio, który ma znaczenie nie tylko artystyczne, ale też symboliczne: obejmuje światową premierę rekonstrukcji muzycznej hymnu Cantico di frate Sole (Cantico delle Creature) opartej na nowej interpretacji najstarszych zachowanych źródeł. Koncert odbędzie się w Bazylice św. Franciszka przy placu Wszystkich Świętych 5 o godz. 20:30.
To nie jest drobna ciekawostka dla specjalistów od średniowiecza. Program Micrologusa dotyka samego źródła włoskiej laudy — formy, która wyrastała z religijności pozbawionej dworskiej fasady i z języka skierowanego wprost do wspólnoty. Nad częścią naukową przedsięwzięcia czuwał Francesco Zimei, związany z projektem ERC Advanced Laudare, co dobrze pokazuje, że nie chodzi tu o dekoracyjne „odtwarzanie dawności”, lecz o próbę realnego spotkania z materiałem historycznym.
Wybór zespołu też nie jest przypadkowy. Micrologus to jedna z najdłużej działających i najważniejszych formacji zajmujących się odrodzeniem muzyki średniowiecznej we Włoszech; zespół ma za sobą cztery dekady działalności i wciąż pozostaje punktem odniesienia dla wykonawstwa tego repertuaru. W kontekście obchodów 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu taki koncert ma więc ciężar większy niż jednorazowa festiwalowa atrakcja — to raczej precyzyjnie ustawiony ton całej edycji.
Tu instrument przestaje być eksponatem
Jeszcze ciekawiej robi się w paśmie Strings Days!, które potrwa od 29 marca do 1 kwietnia 2026. To już trzecia odsłona festiwalowego święta instrumentów historycznych, tym razem skupiona na rodzinie smyczków. Współorganizatorem wydarzeń jest Akademia Muzyczna im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, a sam pomysł wydaje się wyjątkowo trafny: zamiast zamykać wiedzę o dawnym instrumentarium w akademickim obiegu, festiwal przenosi ją do przestrzeni, w której można słuchać, oglądać, porównywać i pytać.
Centralnym punktem Strings Days! będzie wystawa historycznych instrumentów smyczkowych w Pałacu Potockich. Organizatorzy zapowiadają zarówno cenne oryginały z XVII i XVIII wieku, jak i wysokiej klasy kopie skrzypiec, altówek, wiolonczel oraz viol da gamba. Szczególnie ciekawie brzmi obecność zrekonstruowanych praform skrzypiec, takich jak suka biłgorajska i fidel płocka — obiektów, które świetnie przypominają, że historia instrumentu nie jest prostą linią postępu, tylko siecią lokalnych eksperymentów, praktyk i zapomnianych rozwiązań. Wystawa będzie otwarta od 29 marca do 1 kwietnia w godz. 10:00–19:00, z wyjątkiem dnia otwarcia, gdy zakończy się o 15:30.
Ale prawdziwa siła tego pasma leży gdzie indziej: w tym, że wystawa nie jest tu martwym centrum, tylko punktem wyjścia. Program obejmuje wykłady, spotkania z rzemieślnikami, prezentacje oraz oprowadzania, a także warsztaty dla dzieci zaglądających do pracowni lutnika. To dobry ruch, bo muzyka dawna za często bywa opisywana wyłącznie przez wielkie nazwiska wykonawców, a za rzadko przez materię, z której ten dźwięk naprawdę powstaje. Strings Days! odwraca tę perspektywę.
Ważnym elementem będą też lekcje mistrzowskie prowadzone przez artystów z absolutnej czołówki wykonawstwa historycznego: Amandine Beyer poprowadzi zajęcia skrzypcowe, Martin Egidi wiolonczelowe, a Christophe Coin poświęcone violi da gamba. Do tego dochodzą warsztaty tańców historycznych prowadzone przez Huberta Hazebroucqa. Beyer to laureatka Konkursu Vivaldiego w Turynie i jedna z najbardziej wyrazistych skrzypaczek muzyki dawnej w Europie; Coin należy do pokolenia ukształtowanego przez spotkanie z Harnoncourtem i Savallem; Egidi z kolei działa na styku sceny i edukacji, współpracując z uznanymi zespołami historycznymi. To nie są nazwiska z przypisu — to realne punkty odniesienia dla młodych wykonawców.
Na deser pozostają dwa recitalowe spotkania towarzyszące wystawie. 30 marca o 17:00 w Pałacu Potockich zagra Cohaere Ensemble z programem skupionym wokół gdańskiej kameralistyki barokowej, a 31 marca o 17:00 wystąpi Fantastica Ensemble z programem Joie de vivre, prowadzącym od Castella i Fontany po Corellego oraz Vivaldiego. To bardzo sensowny gest programowy: zamiast dopinać do wystawy koncerty „jakiekolwiek”, organizatorzy budują muzyczne komentarze do samej idei ewolucji formy, stylu i brzmienia.
Noc, Bach i słuchanie bez pośpiechu
Jeśli jednak ktoś szuka w programie momentu naprawdę osobnego, powinien zwrócić uwagę na cykl Dormitio. To festiwalowa formuła nocnych koncertów kameralnych odbywających się w półmroku i nastawionych nie na efekt, lecz na skupienie. W 2026 roku oba wydarzenia odbędą się w Kościele Ewangelickim św. Marcina i rozpoczną się o 22:00. 31 marca z repertuarem bachowskim wystąpi Martin Egidi, a 1 kwietnia — duet Christophe Coin & Pierre Hantaï.
To pasmo działa dlatego, że nie próbuje być „nocną atrakcją”, tylko konsekwentnie zmienia warunki odbioru. W zwykłym koncertowym obiegu słuchacz wchodzi z rozpędu: po pracy, po tramwaju, po telefonie, po wiadomościach. Dormitio robi coś odwrotnego — zwalnia. I nagle okazuje się, że muzyka Bacha, zwłaszcza wykonywana na instrumentach historycznych i w tak intymnej obsadzie, nie potrzebuje żadnego dodatkowego komentarza. Wystarczy przestrzeń, akustyka i czas.
Drugi z tych koncertów zapowiada się szczególnie mocno. Pierre Hantaï to jeden z tych klawesynistów, których nazwisko w repertuarze bachowskim działa jak znak jakości, a Christophe Coin od lat pokazuje, że viola da gamba może wciąż mówić językiem precyzyjnym, cielesnym i nienadmuchanym. W opisie wydarzenia organizatorzy trafnie podkreślają równowagę między dyscypliną strukturalną a swobodą gestu — i właśnie taka proporcja jest w tej muzyce najcenniejsza. Nie chłodna rekonstrukcja, lecz forma, która oddycha.
Dlaczego ten program znaczy więcej
Najciekawsze w tegorocznej konstrukcji programu jest to, że wydarzenia towarzyszące nie wyglądają jak przypis do „właściwego” festiwalu. Przeciwnie: one tłumaczą, czym Misteria Paschalia 2026 chce dziś być. Oczywiście w centrum nadal pozostają Grands Concerts — w agendzie pojawiają się choćby Le Poème Harmonique, Wrocław Baroque Orchestra, Vox Luminis czy Collegium Vocale 1704 — ale obok nich rośnie drugi obieg, nastawiony na doświadczenie, edukację i kontakt bez pośredników. To bardzo współczesna odpowiedź na pytanie, jak dziś opowiadać o muzyce dawnej, żeby nie zamieniać jej w elitarne hobby dla wtajemniczonych.
W tym sensie festiwal idzie za jednym z najciekawszych trendów w ruchu historycznego wykonawstwa: odchodzeniem od modelu, w którym dawność ma być przede wszystkim „wiernie odtworzona”, ku modelowi, w którym ma zostać zrozumiana, ucieleśniona i przeżyta. Nieprzypadkowo opisy festiwalowych artystów i zespołów wracają do pojęć energii, dialogu, napięcia i żywej sztuki. To słownictwo dużo mówi. Muzyka dawna przestaje być tu gablotą, a zaczyna znów być praktyką.
Kraków wydaje się do takiej narracji idealnym miejscem. Historyczne wnętrza nie są tu tylko ładnym tłem do zdjęć, ale nośnikiem sensu — od bazyliki św. Franciszka po Pałac Potockich i kościół św. Marcina. Właśnie dlatego tegoroczne pasma poboczne mogą okazać się dla części publiczności ważniejsze niż niejedna gala. Dają coś, czego nie da się odsłuchać z płyty ani odhaczyć na playliście: doświadczenie obecności.
Co, gdzie i kiedy
Dla porządku: Early Music Day odbędzie się 21 marca, a sam festiwal potrwa od 29 marca do 5 kwietnia. Informacje o programie są dostępne na stronie festiwalu, a bilety na koncerty i wydarzenia towarzyszące można znaleźć przez KBF: BILETY oraz aplikację KBF: PLUS. Zapisy na lekcje mistrzowskie i warsztaty dla uczestników czynnych ruszyły 12 lutego, a wejściówki dla wolnych słuchaczy mają być dostępne od 16 marca.
Jeśli planować obecność, to nie na zasadzie jednego wieczoru „przy okazji”, tylko raczej z myślą o całościowym przejściu przez program. Właśnie tak ta edycja została pomyślana: jako rozciągnięte w czasie doświadczenie, w którym wykład, wystawa, lekcja mistrzowska i nocny koncert nie konkurują ze sobą, ale nawzajem się doświetlają. I to jest być może najuczciwsza definicja festiwalu, jaki dziś ma sens.
Muzyka dawna bez muzealnego kurzu
Najprościej mówiąc: Misteria Paschalia 2026 wygląda jak edycja, która nie chce już tylko imponować nazwiskami, ale naprawdę wciągać odbiorcę w świat dawnego brzmienia. Micrologus otworzy ją średniowiecznym gestem o dużej symbolicznej wadze, Strings Days! pozwolą zajrzeć do środka instrumentu i tradycji, a Dormitio przypomni, że czasem najwięcej dzieje się wtedy, gdy muzyka nie walczy o uwagę, tylko spokojnie ją przejmuje. W świecie nadmiaru bodźców to propozycja nie tyle modna, ile zwyczajnie cenna. A dla Krakowa — bardzo mocny argument, że festiwal muzyki dawnej wciąż może być miejscem żywego myślenia, a nie tylko eleganckiego wspominania.



