1 (1)
1 (1)

„Alive With Ghosts Today” – nowa suita Chrisa Pottera

1

Chris Potter od dawna należy do tych muzyków, których rozpoznaje się nie tylko po brzmieniu, ale po sposobie myślenia o muzyce. To artysta, który improwizując, nie tyle buduje kolejne efektowne konstrukcje, ile opowiada historie. W jego grze zawsze było coś z narratora obdarzonego wyjątkową cierpliwością i wyczuciem formy. Żadnego pustego gadulstwa, żadnego popisu dla samego popisu, żadnego chaosu podszytego ambicją. Na „Alive With Ghosts Today” ta cecha wybrzmiewa ze szczególną siłą. To album, który od pierwszych minut sprawia wrażenie dzieła przemyślanego, dojrzałego i głęboko zakorzenionego w amerykańskim idiomie, a zarazem wolnego od taniej dosłowności czy publicystycznego ciężaru.

Nowa płyta Pottera jest suitą inspirowaną historią Johna Browna, amerykańskiego abolicjonisty, który w 1859 roku stanął na czele zbrojnego ataku na arsenał w Harpers Ferry, wierząc, że w ten sposób przyspieszy kres niewolnictwa. Płyty nie należy jednak traktować jako ilustracyjnego projektu historycznego. To nie jest muzyka, która próbuje opowiedzieć wydarzenia wprost ani przekuć ich w prosty manifest. Znacznie bardziej interesuje ją napięcie: między wiarą i przemocą, ideałem i fanatyzmem, pamięcią i teraźniejszością. Potter nie moralizuje, nie wydaje sądów, nie prowadzi słuchacza za rękę. Zamiast tego tworzy pejzaż dźwiękowy, w którym przeszłość wciąż jest obecna, żywa, niespokojna. Tytuł „Alive With Ghosts Today” okazuje się więc trafny nie tylko jako poetycka formuła, lecz jako klucz do całego albumu. To muzyka nawiedzona przez historię, ale nie martwa; przeciwnie, pulsująca, pełna oddechu i wewnętrznego ruchu.

Największa siła tej płyty tkwi w tym, że Potter doskonale rozumie wagę proporcji. Jego saksofon – tenorowy i sopranowy – brzmi tu czysto, wyraźnie, szlachetnie. Nie ma w tym tonie nerwowości ani przesadnej ostentacji. Potter nie musi nikomu niczego udowadniać. Wie, że największe napięcie rodzi się nie z nadmiaru, ale z precyzji. Jego frazy są prowadzone z ogromną dbałością o kierunek, oddech i sens. Słucha się tego z rosnącym skupieniem, bo niemal każda improwizacja wydaje się rozwijać według własnej logiki, własnej dramaturgii, własnej potrzeby. Rzadko spotyka się dziś improwizatora, którego słucha się z taką ciekawością, nie dlatego, że zaraz zrobi coś spektakularnego, ale dlatego, że naprawdę ma coś do powiedzenia.

Bardzo ważne jest również to, jak Potter ustawił zespół. Towarzyszą mu Bill Frisell, Burniss Travis, Nate Smith, Sara Caswell, Rane Moore i Zekkereya El-Magharbel – skład nietypowy, ale doskonale pomyślany. Ta muzyka nie brzmi jak klasyczny kwartet poszerzony o dodatkowe kolory. To raczej mały organizm o bardzo wyrazistej osobowości, w którym każdy głos ma znaczenie, ale nikt nie rozsadza całości od środka. Gitara Frisella wnosi miękkość, ciepło i ten charakterystyczny cień nostalgii, który potrafi jednocześnie rozświetlać i komplikować harmonię. Sekcja rytmiczna Smitha i Travisa daje muzyce ciężar, puls i organiczny ruch, nie popadając przy tym ani w nadmierną demonstracyjność, ani w akademicką powściągliwość. Skrzypce Sary Caswell, klarnet Rane’a Moore’a i puzon Zekkereyi El-Magharbela rozszerzają paletę brzmieniową w sposób niezwykle elegancki. Z jednej strony słychać tu dbałość o kolor, z drugiej nic nie jest dekoracją.

Właśnie dzięki temu „Alive With Ghosts Today” brzmi jak jazz wyrastający prosto z amerykańskiej ziemi. Nie chodzi tylko o obecność bluesa, folku, gospelowego oddechu czy rytmicznych odniesień do tradycji afrykańskich. Chodzi raczej o muzyczny idiom, który ma w sobie ślad krajobrazu, pamięci zbiorowej, religijnego napięcia, surowości i czułości zarazem. Potter nie rekonstruuje dawnych stylów, lecz wydobywa z nich to, co wciąż może brzmieć współcześnie i prawdziwie. W efekcie otrzymujemy muzykę, która nie jest ani muzealna, ani „nowoczesna” w banalnym sensie tego słowa. To album świadomy tradycji, ale nie zniewolony przez nią.

To płyta zarówno dla wytrawnych słuchaczy jazzu, jak i dla młodszych adeptów tego języka. Ci pierwsi docenią niuanse, dyscyplinę formy, staranność aranżacji i dojrzałość zespołowej gry. Ci drudzy dostaną znakomitą lekcję tego, czym może być współczesna improwizacja: nie sportem, nie pokazem możliwości, lecz sztuką opowiadania. Chris Potter po raz kolejny potwierdza, że należy do ścisłej czołówki muzyków swojego pokolenia. „Alive With Ghosts Today” nie jest może albumem, który próbuje przewrócić stolik, ale wcale nie musi. Jego siła bierze się z czego innego: z klasy, skupienia, głębi i umiejętności mówienia rzeczy poważnych bez zbędnego patosu. To po prostu bardzo dobra płyta. Mądra, pięknie zagrana i na długo pozostająca w pamięci.

Premiera: 8 maja 2026, Edition Records

Fot. Dave Stapleton

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.