Laboratorium Muzycznych Fuzji Logo - Mobile
Laboratorium Muzycznych Fuzji Logo - Mobile
Menu logo
  • Newsy
  • Recenzje

    Recenzje

    queens of the stone age perfecth
    5.3
    OCENA

    Queens of the Stone Age – Perfecth

    SYSI — Sysi rozpacz, melodia i wspólny głos
    5.6
    OCENA

    SYSI — Sysi

    s
    7.3
    OCENA

    Phoebe Bridgers – Lost Weekend

    Losowy

    Flotsam and Jetsam - Rats in the Temple
    6.5
    OCENA

    Flotsam and Jetsam – Rats in the Temple

    • Jazz
    • Rock
      • Progressive Rock
      • Alternative Rock
      • Post Rock
    • Metal
    • Electronic
    • Folk
  • Koncertownia

    Koncertownia

    Danilo Pérez - Fot. Marcin Pulawski.jpg 5

    Pancevo Jazz Festival – muzyka, która zostaje pod skórą

    Wadada Leo Smith - Fot. Rita Pulavska

    41. Belgrade Jazz Festival – miasto, które improwizuje

    Josefine Opsahl - Fot. Marcin Puławski.jpg8

    Gărâna Jazz Festival 2025 – dialog dźwięku z naturą

  • Muzykwariat

    Muzykwariat

    Patti Smith – Chleb aniołów
    8
    OCENA

    Patti Smith – Chleb aniołów

    05e57e88ceff4daab167a9dcd07698c945e3b7a49a164c77c684f13d5986d909

    Paul McCartney: Man on the Run – Sztuka odpowiedzi

    Ritratto musicale malinconico al microfono

    It’s Never Over, Jeff Buckley: człowiek kontra mit

    Losowy

    Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie (Tragedie e misteri del rock’n’roll) – Michele Primi, Wydawnictwo G+J, 2012

    • Książka
    • Film
  • Felietorium

    Felietorium

    Cameratismo rock tra luci e mattoni

    Jørn Lande u Tony’ego Iommiego. Zbrodnia przeciwko pamięci Dio?

    Roger Waters kontra James Hetfield. Empatia po chamsku

    Roger Waters kontra James Hetfield. Empatia po chamsku

    Bitter Sweet Symphony kto naprawdę napisał ten hit

    Bitter Sweet Symphony: kto naprawdę napisał ten hit?

  • Labopedia

    Labopedia

    Cameratismo rock tra luci e mattoni

    Jørn Lande u Tony’ego Iommiego. Zbrodnia przeciwko pamięci Dio?

    David Bowie, Warszawa i Berlin. Jak powstało „Heroes”

    David Bowie, Warszawa i Berlin. Jak powstało „Heroes”?

    Bitter Sweet Symphony kto naprawdę napisał ten hit

    Bitter Sweet Symphony: kto naprawdę napisał ten hit?

    • Cykle autorskie
      • Czarcia odyseja jazzu
      • Historia Standardów Jazzowych
    • Lirinterpretacje
    • Sprzętokracja
    • Sekator krytyczny
  • Muzotok

    Muzotok

    Chris Burda o Age of Life i ewolucji — wywiad

    Chris Burda o Age of Life i ewolucji — wywiad

    Piotr Paciorkowski „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Ampacity: „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Zdjęcia Anna Maria Olak

    „Nuty się nie zmieniają. Zmieniamy się my”. Maciek Pysz o „Pont De Vie”.

  • Galeria

    Galeria

    James Carter Fot. Rita Pulavska (3)

    Belgrade Jazz Festival 2024

    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Shakti

    Shakti – Jazzx – 2023

    Fun Lovin’ Criminals

    Charles Lloyd, Belgrad Jazz Festival 2019

    Chucho Valdés, Jazz á Vienne Festival 2019

    Losowy

    James Carter Fot. Rita Pulavska (3)

    Belgrade Jazz Festival 2024

    Nowości
    • Fruupp wracają po 50 latach. Nowy album „Solace”
    • The Flaming Lips: nowy album bez Stevena Drozda
    • Martin Gore – „Cross Whisper”. Nowy singiel już jest
    • Peter Gabriel – „Who Are We Talking To?” już dostępny
    • Factory Floor wracają. Album „One Trip” w listopadzie
    • Storm Corrosion: drugi album powstaje po 14 latach
    • Kontakt
    • Współpraca
    • Redakcja
    • Wesprzyj nas
    Home
    Recenzje

    Rosetta – A Determinism of Morality

    Tomek Walczak
    Recenzje
    18 maja 2013 4 min read
    ●●●●●●●●●○

    1. Ayil 2. Je N’en Connais Pas la Fin 3. Blue Day for Croatoa 4. Release 5. Revolve 6. Renew 7. A Determinism of Morality 

    SKŁAD: Michael Armine – wokal, efekty; David Grossman – gitara basowa, wokal; Bruce McMurtrie Jr. – perkusja; J. Matthew Weed – gitara elektryczna PRODUKCJA: Scott Atkins

    WYDANIE: 5 maj 2010 – Translation Loss

    Nadchodzące nowe wydawnictwa Rosetta to świetna okazja, by przypomnieć sobie ostatnie dzieło amerykańskich muzyków. A że ciężko o nim mówić bez emocji – przygotujcie się na ich sporą dawkę. 

    Z Rosetta początkowo się nie polubiliśmy. Jako świeżak w niełatwym gatunku, jakim jest post metal,  nie mogłem pominąć jednego z najważniejszych zespołów nurtu stopniowo zapoznawając się ze wszystkimi popularnymi kapelami. Pierwszy kontakt był jednak bolesny – kakofoniczne, chaotyczne dźwięki raczej odrzucały niezaangażowanego jeszcze wtedy słuchacza. Popełniłem błąd, biorąc się najpierw za „The Galilean Satellites” – debiutancki album Rosetta, który jest materiałem trudnym i bardzo siermiężnym, a przy tym nie odwdzięcza się niczym szczególnym za poświęconą mu uwagę. Spisując więc zespół na straty, do kolejnego wydawnictwa – „A Determinism of Morality” – zabierałem się jak małpa do jeża. Po jednokrotnym przesłuchaniu, niezbyt oczarowany, odstawiłem płytę i pozwoliłem jej pokryć się kurzem. To był zdecydowanie jeden z największych błędów mojego życia.

    Dlaczego? Z prostej przyczyny – „A Determinism of Morality” to post-metalowe arcydzieło. Byłem w stanie to jednak odkryć dopiero, kiedy wyrobiłem się w gatunku i nauczyłem w pełni angażować w oferowane mi dźwięki. Przy tej okazji zastrzeżenie – to nie jest dobry album dla początkujących i niechaj będę tego dobrym przykładem.

    Kiedy dojrzałem na tyle, by stwierdzić, że nic, co post-metalowe, nie jest mi obce, sięgnąłem ponownie po przykurzone już nieco wydawnictwo. Po upływie ponad 45 minut zbierałem szczękę z podłogi i próbowałem opanować dreszcze. Tak, proszę państwa – klasyczny „eargasm”.

    Ciężko jest podejść do tego albumu bez gorących emocji. Ta muzyka zresztą jest tym sama w sobie – ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Rosetta często określa się jako zespół grający atmosferyczną odmianę post-metalu – i coś w tym naprawdę jest. Chociaż jest tu sporo agresji i sludge’owego zacięcia, to najważniejsze jest budowanie klimatu. Za sprawą „The Galilean Satellites” do twórczości panów z Filadelfii przylgnęło urocze określenie „post-metal dla astronautów”. I to chyba najlepszy opis tego, w jakie struny w duszy uderza ta muzyka. Przestrzeń, kosmos, bezmiar, łagodny lot, ogromny ból i bezbrzeżna tęsknota – o tym opowiadają dźwięki, snute przez czterech smutnych amerykańskich chłopaków.

    „A Determinism of Morality” to jednak coś więcej, niż tylko „kosmiczny post-metal”. To też opowieść o człowieku, jego zagubieniu w rzeczywistości, osnuta na negatywnych emocjach targających ludzką duszą. Teksty, choć stosunkowo krótkie, są liryczne i dosadne jednocześnie; dodatkowej mocy nabierają, gdy przechodzą przez gardło Mike’a Armine’a, charyzmatycznego wokalisty Rosetta. Choć technicznie nie wybija się on szczególnie ponad innych post-metalowych krzykaczy, a wokal może momentami wydać się monotonny, to w połączeniu ze specyficzną muzyką, jaką tworzy amerykańska kapela, bardzo wiele zyskuje. Polecam zresztą obejrzeć nagrania live – ileż ten człowiek ma w sobie mocy! Rzadko się zdarza, by artysta tak mocno przeżywał swoją twórczość jak Armine. Jest szalenie autentyczny.

    Po omówieniu sosu, czas sięgnąć po danie główne – co z warstwą muzyczną? W tym miejscu wyjaśnię, dlaczego Rosetta jest początkowo tak nieprzyjazna słuchaczowi. Przede wszystkim – tym, co dla nich charakterystyczne, jest ściana dźwięku. Gitary prowadzą ze sobą nieustanny, żywy dialog. Nie brzmiałyby jednak tak niesamowicie gdyby nie szeroko zastosowane efekty – z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Rosetta jest w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o korzystanie z efektów gitarowych. Sprawia to, że ich muzyka brzmi unikatowo i nie da się jej pomylić z niczym innym. Słuchacz zmuszony jest do mocnego zaangażowania, płynięcia razem z dźwiękami, z ich nurtem, starając się jednocześnie sięgać jak najgłębiej pod powierzchnię wody i wyławiać kolejne perły. Zapomnijcie o głośnikach – to jest muzyka przeznaczona wyłącznie na dobre słuchawki, wymagająca odcięcia od otoczenia i zagłębienia w wykreowany przez artystów świat. Kojarzy mi się to nieodparcie z dynamicznym, impresjonistycznym obrazem, namalowanym szybkimi pociągnięciami pędzla za pomocą setek różnych barw.

    Odbioru nie ułatwia produkcja. Jest specyficzna – gitary są przytłumione, brudne, z niewybijającym się wokalem w tle stanowiącym raczej kolejny instrument niźli sedno muzyki. Perkusja z kolei brzmi aż nazbyt dobrze – czysto i dość głęboko, choć największe wrażenie robi na mnie brzmienie talerzy – są krystalicznie czyste i przy odpowiednim skupieniu łatwo jest je wyłowić i podążać za nimi pod nawałą gitarowych dźwięków. Oczywiście, rzeczona nawała – choć jest dominantą – nie stanowi jedynego elementu, jaki oferuje omawiany album. Widać, że od czasów nudnego „The Galilean Satellites” i nijakiego „Wake/Lift” panowie sporo się nauczyli i postanowili poromansować z post-rockiem. Wyszło im to na dobre – ciężkie, przytłaczające, nieraz sludge’owe fragmenty są przetkane łagodnymi, gitarowymi partiami przy akompaniamencie nastrojowych bębnów. Moim typem jest tutaj Je N’en Connais Pas La Fin – jeden z dwóch najlepszych utworów na płycie, ze wspaniałym, ściskającym za serce finałem.

    Jak już o poszczególnych utworach mowa – album jest bardzo spójny, ma wyraźną koncepcję, podejmowaną tak w warstwie dźwiękowej, jak i lirycznej. I choć ciężko o jakościowe rozróżnienie – bo wszystkie kompozycje są ponadprzeciętnie dobre – moją uwagę zwróciły dwie z nich. Poza wzmiankowanym powyżej Je N’en Connais Pas La Fin jest nią utwór tytułowy, wieńczący płytę – monumentalny, epicki, wyciskający łzy z oczu – A Determinism of Morality.

    Jak pewnie da się zauważyć – „A Determinism of Morality” to album bardzo przygnębiający, pełen smutku i melancholii. Jeśli podejdzie się do niego w odpowiednim nastroju, oferuje niesamowicie głębokie, rozdzierające przeżycia. Bo tym właśnie jest ta muzyka – przeżyciem.

    O ostatniej płycie Rosetta nie da się pisać bez emocji, bezdusznie. To arcydzieło – niełatwe w odbiorze, wymagające od słuchacza zaangażowania, ale oferujące wiele w zamian. Nie gwarantuję, że spodoba się każdemu – kompozycje, choć progresywne, nie są technicznymi majstersztykami, a niektórzy mogą uznać wokal za monotonny lub kręcić nosem na produkcję. Niemniej jednak, fani klimatycznego post-metalu będą usatysfakcjonowani. A jeszcze bardziej – ci, dla których muzyka wiąże się z przeżywaniem silnych emocji, zwłaszcza tych leżących po ciemniejszej stronie duszy. Kończąc tym akcentem, wyruszam, by położyć się wygodnie na trawie, spojrzeć w ciemne, rozgwieżdżone niebo i przeżyć tę kosmiczną podróż raz jeszcze.

    ROSETTA – A DETERMINISM OF MORALITY

    AtmosphericMiksturaPost MetalSludge

    Podobne posty

    Stoned Jesus – Songs to Moon
    7.2
    OCENA

    Stoned Jesus – Songs to Moon

    The Ocean – Solaris
    6.8
    OCENA

    The Ocean – Solaris

    russian-circles-nine_risultato
    6.9
    OCENA

    Russian Circles – Nine

    Neurosis – An Undying Love for a Burning World
    7.3
    OCENA

    Neurosis – An Undying Love for a Burning World

    WŁĄCZ SIĘ DO ROZMOWY Anuluj odpowiedź

    Masz inne spojrzenie? Podziel się własną opinią, dopowiedz coś lub podejmij polemikę. Rzeczowa dyskusja nie wymaga jednomyślności.

    Adres e-mail nie będzie publicznie wyświetlany.

    Potwierdź, że nie jesteś botem

    Wybierz ikonę: Książka

    Naszych opinii
    nie kupisz.
    Ale możesz pomóc
    nam je zachować.
    ZOSTAŃ PATRONEMod 10 zł ↗

    śledź nas!

    najlepsze płyty miesiąca

    Fisz Emade – Człowiek nie do końca

    Fisz Emade Tworzywo – Człowiek nie do końca

    8.5
    1
    Tony Iommi – From the Dark

    Tony Iommi – From the Dark

    8.5
    2
    OurHome” Rodrigo y Gabriela

    Rodrigo y Gabriela – OurHome

    8.4
    3
    The Pineapple Thief – Far and Wide

    The Pineapple Thief – Far and Wide

    7.8
    4
    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    7.7
    5

    losowe recenzje

    8.5
    OCENA

    Grégoire Maret – Americana

    Animations – Private Ghetto

    Echoes Of Swing – BIX – A Tribute to Bix Beiderbecke

    Anthrax_Cursum-Perficio-01
    6.7
    OCENA

    Anthrax – Cursum Perficio

    Mara – North (EP)

    Angela Gaber Trio – Opowieści z Ziemi

    GARS – Gone Away, Return to Sender

    Dead Man’s Eyes – Words of Prey

    LABORATORIUM MUZYCZNYCH FUZJI

    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
      • Wesprzyj nas
    Laboratorium Muzycznych Fuzji Logo

    Szukaj

    śledź nas!

    Wspieraj Autora na Patronite
    Wszelkie prawa zastrzeżone © Laboratorium Muzycznych Fuzji 2012-2026
    • Redakcja
    • Współpraca
    • Kontakt
    • Wesprzyj nas
    • Polityka prywatności
    Laboratorium Muzycznych Fuzji Logo - Mobile
    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
      • Wesprzyj nas
    Type to search or hit ESC to close
    See all results
    Nazwa użytkownika
    Hasło
    Zapamiętaj mnie
    Podaj nazwe użytkownika lub email
    Anuluj
    OD REDAKCJI

    Dotarłeś aż tutaj. A podobno nikt już nie czyta dłuższych tekstów.

    Skoro już udowodniłeś, że internet nie kończy się na trzydziestosekundowych filmikach, mamy małą propozycję. Jeśli cenisz nasze recenzje, muzyczne odkrycia i niezależne opinie, pomóż nam pisać kolejne. Bez taryfy ulgowej. Również dla naszych ulubionych artystów.

    WESPRZYJ LMF ↗

    Już od 10 zł miesięcznie