Mobile logo
Logo LMF - 150 px
Menu logo
  • NEWSY
  • RECENZJE

    RECENZJE

    Greta Van Fleet - Palace For The People
    7.3
    OCENA

    Greta Van Fleet – Palace For The People

    Konrad Puławski 9 października 2026
    OurHome” Rodrigo y Gabriela
    8.4
    OCENA

    Rodrigo y Gabriela – OurHome

    Konrad Puławski 5 października 2026
    Fertile Hump – Jazzpunk Superheroes
    6.4
    OCENA

    Fertile Hump – Jazzpunk Superheroes

    Konrad Puławski 5 października 2026

    Wyróżniony

    Beck – Ride Lonesome
    8.1
    OCENA

    Beck – Ride Lonesome

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    19 września 2026
    • Jazz
    • Rock
      • Progressive Rock
      • Alternative Rock
      • Post Rock
    • Metal
    • Electronic
    • Folk
  • Koncertownia

    Koncertownia

    Danilo Pérez - Fot. Marcin Pulawski.jpg 5

    Pancevo Jazz Festival – muzyka, która zostaje pod skórą

    Marcin Puławski 18 grudnia 2025
    Wadada Leo Smith - Fot. Rita Pulavska

    41. Belgrade Jazz Festival – miasto, które improwizuje

    Marcin Puławski 25 listopada 2025
    Josefine Opsahl - Fot. Marcin Puławski.jpg8

    Gărâna Jazz Festival 2025 – dialog dźwięku z naturą

    Marcin Puławski 10 września 2025
    d20fdb905072ffe7f22f1fedaa835cee-1727105969

    Sting w wersji 3.0 – koncert w Bellahouston Park, Glasgow

    Marcin Puławski 29 czerwca 2025
    Sheila Maurice-Grey (Fot. Marcin Puławski) 3

    Kokoroku w Edynburgu – muzyczna podróż przez jazz i afrobeat

    Marcin Puławski 9 grudnia 2024
    Robin McKelle Fot. Marcin Puławski (9)

    27. Pančevački Jazz Festival – w cieniu tragedii.

    Marcin Puławski 22 listopada 2024

    Losowy

    Pancevo – w oczekiwaniu na nieoczekiwane

    Marcin Puławski
    Koncertownia
    13 listopada 2018
  • Muzykwariat

    Muzykwariat

    05e57e88ceff4daab167a9dcd07698c945e3b7a49a164c77c684f13d5986d909

    Paul McCartney: Man on the Run – Sztuka odpowiedzi

    Michał Borkowski 5 października 2026
    Ritratto musicale malinconico al microfono

    It’s Never Over, Jeff Buckley: człowiek kontra mit

    Natalia Kwiecień 2 października 2026
    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026

    Losowy

    Phil Collins. Człowiek orkiestra – Maurycy Nowakowski – In Rock, 2019

    Marcin Puławski
    Książka
    14 października 2019
    • Książka
    • Film
  • Felietorium

    Felietorium

    Bitter Sweet Symphony kto naprawdę napisał ten hit

    Bitter Sweet Symphony: kto naprawdę napisał ten hit?

    Tomasz Leszczyk 7 października 2026
    Everyday Chemistry Beatlesi z innego wszechświata

    Everyday Chemistry: Beatlesi z innego wszechświata

    Konrad Puławski 5 października 2026
    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026
    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Zbawienie w abonamencie i duchowość na żądanie

    Natalia Kwiecień 16 września 2026
    Steven Wilson dlaczego nie słuchamy nowej muzyki

    Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?

    Konrad Puławski 14 września 2026
    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter

    „Jazz is an insult to me”. Jak bardzo mylił się Walter?

    Konrad Puławski 19 sierpnia 2026

    Losowy

    Artyzm egoizmu

    Konrad Puławski
    Felietorium
    28 lipca 2014
  • Labopedia

    Labopedia

    Bitter Sweet Symphony kto naprawdę napisał ten hit

    Bitter Sweet Symphony: kto naprawdę napisał ten hit?

    Tomasz Leszczyk 7 października 2026
    Everyday Chemistry Beatlesi z innego wszechświata

    Everyday Chemistry: Beatlesi z innego wszechświata

    Konrad Puławski 5 października 2026
    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Troja płonie dwa razy. O muzyce w „Odysei” Nolana

    Konrad Puławski 29 września 2026

    Losowy

    Czarcia odyseja jazzu - Nieodwracalne zmiany - cz. IIV

    Czarcia odyseja jazzu – Nieodwracalne zmiany – cz. I/IV

    Konrad Puławski
    Labopedia
    18 maja 2019
    • Cykle autorskie
      • Czarcia odyseja jazzu
      • Historia Standardów Jazzowych
    • Lirinterpretacje
    • Sprzętokracja
    • Sekator krytyczny
  • Muzotok

    Muzotok

    Piotr Paciorkowski „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Ampacity: „Kompozycja musi być dla nas historią”

    Konrad Puławski 28 września 2026
    Zdjęcia Anna Maria Olak

    „Nuty się nie zmieniają. Zmieniamy się my”. Maciek Pysz o „Pont De Vie”.

    Konrad Puławski 1 września 2026

    Wilki Wszyscy marzą o miłości – Wataha trzyma się dobrze…

    Redakcja 30 września 2022

    Miuosh: W drodze do własnego “Illmatica”

    Redakcja 6 lutego 2020

    Na świecie nie ma pustych miejsc – Rozmowa z Małgorzatą Ostrowską

    Redakcja 9 stycznia 2020

    Roztańczony „Księżyc nad Juratą” – wywiad z Anną Wyszkoni

    Redakcja 12 września 2019

    Losowy

    Moanaa – „Najważniejsze jest zachowanie spójności kompozycji, zbudowanie napięcia i klimatu” – wywiad z Łukaszem „cHooDym” Kursą

    Tomek Walczak
    Muzotok
    16 grudnia 2014
  • Galeria

    Galeria

    James Carter Fot. Rita Pulavska (3)

    Belgrade Jazz Festival 2024

    Marcin Puławski 26 stycznia 2025
    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Marcin Puławski 13 lutego 2024
    Shakti

    Shakti – Jazzx – 2023

    Marcin Puławski 5 lutego 2024

    Fun Lovin’ Criminals

    Marcin Puławski 19 maja 2023

    Charles Lloyd, Belgrad Jazz Festival 2019

    Rita Pulavska 14 czerwca 2020

    Chucho Valdés, Jazz á Vienne Festival 2019

    Marcin Puławski 13 czerwca 2020

    Losowy

    Maciej Obara Quartet Fot. Marcin Puławski

    Pancevo Jazz Festival 2023

    Marcin Puławski
    Galeria
    13 lutego 2024
    Nowości
    • PalmJazz 2026: Garbarek, Potter, Jopek i Makowicz
    • Duke po polsku: Ellington słowami Młynarskiego
    • 70-lecie Śląskiego Jazz Clubu. Kto zagra?
    • RGG sięga po Chopina na „The Soul of Soil”
    • Paris Paloma: sztuka i feminizm w nowym singlu
    • Tabula Rasa z singlem Diamenty. Samotność i opór
    • Kontakt
    • Współpraca
    • Redakcja
    Home
    Recenzje

    Rosetta – A Determinism of Morality

    Tomek Walczak
    Recenzje
    18 maja 2013 4 min read
    ●●●●●●●●●○

    1. Ayil 2. Je N’en Connais Pas la Fin 3. Blue Day for Croatoa 4. Release 5. Revolve 6. Renew 7. A Determinism of Morality 

    SKŁAD: Michael Armine – wokal, efekty; David Grossman – gitara basowa, wokal; Bruce McMurtrie Jr. – perkusja; J. Matthew Weed – gitara elektryczna PRODUKCJA: Scott Atkins

    WYDANIE: 5 maj 2010 – Translation Loss

    Nadchodzące nowe wydawnictwa Rosetta to świetna okazja, by przypomnieć sobie ostatnie dzieło amerykańskich muzyków. A że ciężko o nim mówić bez emocji – przygotujcie się na ich sporą dawkę. 

    Z Rosetta początkowo się nie polubiliśmy. Jako świeżak w niełatwym gatunku, jakim jest post metal,  nie mogłem pominąć jednego z najważniejszych zespołów nurtu stopniowo zapoznawając się ze wszystkimi popularnymi kapelami. Pierwszy kontakt był jednak bolesny – kakofoniczne, chaotyczne dźwięki raczej odrzucały niezaangażowanego jeszcze wtedy słuchacza. Popełniłem błąd, biorąc się najpierw za „The Galilean Satellites” – debiutancki album Rosetta, który jest materiałem trudnym i bardzo siermiężnym, a przy tym nie odwdzięcza się niczym szczególnym za poświęconą mu uwagę. Spisując więc zespół na straty, do kolejnego wydawnictwa – „A Determinism of Morality” – zabierałem się jak małpa do jeża. Po jednokrotnym przesłuchaniu, niezbyt oczarowany, odstawiłem płytę i pozwoliłem jej pokryć się kurzem. To był zdecydowanie jeden z największych błędów mojego życia.

    Dlaczego? Z prostej przyczyny – „A Determinism of Morality” to post-metalowe arcydzieło. Byłem w stanie to jednak odkryć dopiero, kiedy wyrobiłem się w gatunku i nauczyłem w pełni angażować w oferowane mi dźwięki. Przy tej okazji zastrzeżenie – to nie jest dobry album dla początkujących i niechaj będę tego dobrym przykładem.

    Kiedy dojrzałem na tyle, by stwierdzić, że nic, co post-metalowe, nie jest mi obce, sięgnąłem ponownie po przykurzone już nieco wydawnictwo. Po upływie ponad 45 minut zbierałem szczękę z podłogi i próbowałem opanować dreszcze. Tak, proszę państwa – klasyczny „eargasm”.

    Ciężko jest podejść do tego albumu bez gorących emocji. Ta muzyka zresztą jest tym sama w sobie – ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Rosetta często określa się jako zespół grający atmosferyczną odmianę post-metalu – i coś w tym naprawdę jest. Chociaż jest tu sporo agresji i sludge’owego zacięcia, to najważniejsze jest budowanie klimatu. Za sprawą „The Galilean Satellites” do twórczości panów z Filadelfii przylgnęło urocze określenie „post-metal dla astronautów”. I to chyba najlepszy opis tego, w jakie struny w duszy uderza ta muzyka. Przestrzeń, kosmos, bezmiar, łagodny lot, ogromny ból i bezbrzeżna tęsknota – o tym opowiadają dźwięki, snute przez czterech smutnych amerykańskich chłopaków.

    „A Determinism of Morality” to jednak coś więcej, niż tylko „kosmiczny post-metal”. To też opowieść o człowieku, jego zagubieniu w rzeczywistości, osnuta na negatywnych emocjach targających ludzką duszą. Teksty, choć stosunkowo krótkie, są liryczne i dosadne jednocześnie; dodatkowej mocy nabierają, gdy przechodzą przez gardło Mike’a Armine’a, charyzmatycznego wokalisty Rosetta. Choć technicznie nie wybija się on szczególnie ponad innych post-metalowych krzykaczy, a wokal może momentami wydać się monotonny, to w połączeniu ze specyficzną muzyką, jaką tworzy amerykańska kapela, bardzo wiele zyskuje. Polecam zresztą obejrzeć nagrania live – ileż ten człowiek ma w sobie mocy! Rzadko się zdarza, by artysta tak mocno przeżywał swoją twórczość jak Armine. Jest szalenie autentyczny.

    Po omówieniu sosu, czas sięgnąć po danie główne – co z warstwą muzyczną? W tym miejscu wyjaśnię, dlaczego Rosetta jest początkowo tak nieprzyjazna słuchaczowi. Przede wszystkim – tym, co dla nich charakterystyczne, jest ściana dźwięku. Gitary prowadzą ze sobą nieustanny, żywy dialog. Nie brzmiałyby jednak tak niesamowicie gdyby nie szeroko zastosowane efekty – z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Rosetta jest w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o korzystanie z efektów gitarowych. Sprawia to, że ich muzyka brzmi unikatowo i nie da się jej pomylić z niczym innym. Słuchacz zmuszony jest do mocnego zaangażowania, płynięcia razem z dźwiękami, z ich nurtem, starając się jednocześnie sięgać jak najgłębiej pod powierzchnię wody i wyławiać kolejne perły. Zapomnijcie o głośnikach – to jest muzyka przeznaczona wyłącznie na dobre słuchawki, wymagająca odcięcia od otoczenia i zagłębienia w wykreowany przez artystów świat. Kojarzy mi się to nieodparcie z dynamicznym, impresjonistycznym obrazem, namalowanym szybkimi pociągnięciami pędzla za pomocą setek różnych barw.

    Odbioru nie ułatwia produkcja. Jest specyficzna – gitary są przytłumione, brudne, z niewybijającym się wokalem w tle stanowiącym raczej kolejny instrument niźli sedno muzyki. Perkusja z kolei brzmi aż nazbyt dobrze – czysto i dość głęboko, choć największe wrażenie robi na mnie brzmienie talerzy – są krystalicznie czyste i przy odpowiednim skupieniu łatwo jest je wyłowić i podążać za nimi pod nawałą gitarowych dźwięków. Oczywiście, rzeczona nawała – choć jest dominantą – nie stanowi jedynego elementu, jaki oferuje omawiany album. Widać, że od czasów nudnego „The Galilean Satellites” i nijakiego „Wake/Lift” panowie sporo się nauczyli i postanowili poromansować z post-rockiem. Wyszło im to na dobre – ciężkie, przytłaczające, nieraz sludge’owe fragmenty są przetkane łagodnymi, gitarowymi partiami przy akompaniamencie nastrojowych bębnów. Moim typem jest tutaj Je N’en Connais Pas La Fin – jeden z dwóch najlepszych utworów na płycie, ze wspaniałym, ściskającym za serce finałem.

    Jak już o poszczególnych utworach mowa – album jest bardzo spójny, ma wyraźną koncepcję, podejmowaną tak w warstwie dźwiękowej, jak i lirycznej. I choć ciężko o jakościowe rozróżnienie – bo wszystkie kompozycje są ponadprzeciętnie dobre – moją uwagę zwróciły dwie z nich. Poza wzmiankowanym powyżej Je N’en Connais Pas La Fin jest nią utwór tytułowy, wieńczący płytę – monumentalny, epicki, wyciskający łzy z oczu – A Determinism of Morality.

    Jak pewnie da się zauważyć – „A Determinism of Morality” to album bardzo przygnębiający, pełen smutku i melancholii. Jeśli podejdzie się do niego w odpowiednim nastroju, oferuje niesamowicie głębokie, rozdzierające przeżycia. Bo tym właśnie jest ta muzyka – przeżyciem.

    O ostatniej płycie Rosetta nie da się pisać bez emocji, bezdusznie. To arcydzieło – niełatwe w odbiorze, wymagające od słuchacza zaangażowania, ale oferujące wiele w zamian. Nie gwarantuję, że spodoba się każdemu – kompozycje, choć progresywne, nie są technicznymi majstersztykami, a niektórzy mogą uznać wokal za monotonny lub kręcić nosem na produkcję. Niemniej jednak, fani klimatycznego post-metalu będą usatysfakcjonowani. A jeszcze bardziej – ci, dla których muzyka wiąże się z przeżywaniem silnych emocji, zwłaszcza tych leżących po ciemniejszej stronie duszy. Kończąc tym akcentem, wyruszam, by położyć się wygodnie na trawie, spojrzeć w ciemne, rozgwieżdżone niebo i przeżyć tę kosmiczną podróż raz jeszcze.

    ROSETTA – A DETERMINISM OF MORALITY

    AtmosphericMiksturaPost MetalSludge

    Podobne posty

    The Ocean – Solaris
    6.8
    OCENA

    The Ocean – Solaris

    Paweł Rogoziński
    Recenzje
    1 października 2026
    russian-circles-nine_risultato
    6.9
    OCENA

    Russian Circles – Nine

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    13 września 2026
    Neurosis – An Undying Love for a Burning World
    7.3
    OCENA

    Neurosis – An Undying Love for a Burning World

    Karolina Żmuda
    Recenzje
    6 sierpnia 2026
    dualisis_photo_groupe_1_mod

    Francuski prog metal według Dualisis

    Konrad Puławski
    Newsy
    23 lipca 2026

    śledź nas!

    najlepsze płyty miesiąca

    OurHome” Rodrigo y Gabriela

    Rodrigo y Gabriela – OurHome

    8.4
    1
    Beck – Ride Lonesome

    Beck – Ride Lonesome

    8.1
    2
    RGG – The Soul of Soil

    RGG – The Soul of Soil

    8
    3
    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    Blood Red Shoes – Stay Lonely

    7.7
    4
    Artur Rojek - Chciałbym urodzić się żeby latałem

    Artur Rojek – Chciałbym urodzić się żeby latałem

    7.7
    5

    losowe recenzje

    Tomasz Mreńca – Land

    Konrad Puławski 20 grudnia 2016

    Monolithes – Limites

    Dawid Zielonka 25 grudnia 2018

    Fryderyk Jona – Quantize me

    Marcin Maryniak 4 czerwca 2015
    8.4
    OCENA

    Jan Lundgren – Into The Night

    Marcin Puławski 18 października 2021

    Relling – Lower Your Guard

    Konrad Puławski 20 grudnia 2019

    Mateusz Gawęda Trio – Overnight Tales

    Marcin Puławski 14 lutego 2017

    Gallileous – Stereotrip

    Redakcja 16 czerwca 2017
    581034 10151096547872419 1041077376 n 3

    Skunk Anansie – Black Traffic

    Dawid Zielonka 30 września 2012

    LABORATORIUM MUZYCZNYCH FUZJI

    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Logo footer

    Szukaj

    śledź nas!

    Wszelkie prawa zastrzeżone © Laboratorium Muzycznych Fuzji 2012-2026
    • Redakcja
    • Współpraca
    • Kontakt
    • Polityka prywatności
    • Sitemap
    • Newsy
    • Recenzje
    • Koncertownia
    • Muzykwariat
    • Patronat medialny
    • Felietorium
    • Labopedia
    • Muzotok
    • Galeria
      • Redakcja
      • Współpraca
      • Kontakt
    Type to search or hit ESC to close
    See all results
    Nazwa użytkownika
    Hasło
    Zapamiętaj mnie
    Podaj nazwe użytkownika lub email
    Anuluj