Załatw publikę i spadaj. W poszukiwaniu Jamesa Browna, amerykańskiej duszy i muzyki soul, James McBride, Wydawnictwo Czarne
NAWIGACJA PO ARTYKULESPIS TREŚCI01Spotify Lossless – jak włączyć bezstratną jakość dźwięku i czy rzeczywiście słychać różnicę?02Jak włączyć Spotify Lossless na telefonie i komputerze?03Spotify Lossless przez Bluetooth, kabel i Spotify Connect04FLAC a 320 kb/s. Co właściwie zmienia się w nagraniu?05Czy rzeczywiście słychać różnicę? Co pokazał ślepy odsłuch06Test odsłuchowy ABX. Czy rozpoznasz wersję bez podglądania?Spotify Lossless – jak włączyć bezstratną jakość dźwięku i czy rzeczywiście słychać różnicę?Stephen Dawson włączył bezstratną jakość na telefonie, iPadzie i komputerze. Potem nagrał sygnał ze swojego odtwarzacza sieciowego WiiM i dostał niemal dokładnie to samo, co wcześniej przy 320 kb/s. Miał już za sobą zmianę trzech ustawień. Zabrakło czwartego, na urządzeniu, które faktycznie grało. Kiedy i to załatwił, porównał siedem utworów ze Spotify z odpowiadającymi im nagraniami z płyt CD. Tym razem zgadzała się każda próbka. Tak skończył się pomiar opisany w „Sound+Image”. Z pytaniem, czy Dawson usłyszałby zmianę z fotela, komputer zostawia nas samych.W Spotify Premium w Polsce tryb Lossless włącza się w ustawieniach jakości multimediów. Przy zgodnym sprzęcie pozwala odtworzyć muzykę w formacie FLAC, do 24 bitów i 44,1 kHz. Różnica względem ustawienia „Bardzo wysoka” jest uchwytna w danych. W odsłuchu przy około 320 kb/s może być na tyle mała, że nawet wprawny słuchacz nie rozpozna obu wersji. Można to sprawdzić ciekawiej niż przez pięć minut wpatrywania się w napis „Bezstratna jakość”.Jak włączyć Spotify Lossless na telefonie i komputerze?W aplikacji Spotify na telefonie, tablecie lub komputerze otwórz menu pod zdjęciem profilowym. Dalej ścieżka prowadzi przez Ustawienia i prywatność → Jakość zawartości multimedialnej → Bezstratna jakość. Osobno wybiera się jakość streamingu przez Wi-Fi, transmisji komórkowej oraz pobierania. Można więc słuchać bezstratnie w domu, a w drodze pozostać przy mniejszym zużyciu danych. Wybór warto sprawdzić na każdym urządzeniu, z którego odtwarzasz muzykę.Jeden szczegół łatwo przeoczyć przed wyjazdem. Album pobrany tydzień temu w jakości „Bardzo wysoka” nadal zajmuje w pamięci tyle samo miejsca i zawiera tę samą wersję nagrania. Po zmianie jakości pobierania Spotify wyświetla propozycję aktualizacji pobranych plików. Dopiero ponowne pobranie daje bezstratną kopię do słuchania offline. Te ustawienia i obsługiwane wersje aplikacji opisuje polska instrukcja Spotify Lossless.Gdy opcji brakuje, najpierw znaczenie mają konto i odtwarzacz. Funkcja wymaga Premium i obsługiwanej aplikacji. Spotify podaje wersję co najmniej 9.0.58 na urządzenia mobilne oraz 1.2.67 na komputer. Odtwarzacz internetowy Premium korzysta z AAC 256 kb/s, więc na laptopie trzeba otworzyć aplikację zamiast karty przeglądarki. Opcja dotyczy muzyki; podcast, audiobook czy teledysk nie nadają się do jej sprawdzania. Przy dostępnym utworze oznaczenie jakości w widoku odtwarzania pozwala zobaczyć, jaki strumień odtwarza Spotify.Spotify Lossless przez Bluetooth, kabel i Spotify ConnectTelefon połączony ze słuchawkami Bluetooth może pobrać ze Spotify bezstratny plik, a następnie zakodować muzykę ponownie na potrzeby transmisji do słuchawek. Tak działa typowe połączenie Bluetooth. Napis w aplikacji mówi zatem coś istotnego o źródle, ale sam nie rozstrzyga, co dotarło do słuchawek. Do porównania najwygodniej wziąć parę przewodową, podłączoną do wyjścia słuchawkowego albo przez zgodny przetwornik USB. Na początek wystarczy sprzęt, którego brzmienie dobrze znasz.Bezprzewodowy głośnik w salonie to inny przypadek. Przez Spotify Connect telefon pełni funkcję pilota, a zgodny odtwarzacz sieciowy sam pobiera muzykę. Podczas odtwarzania otwórz w telefonie listę urządzeń, wybierz ten odbiornik i w jego ustawieniach jakości włącz tryb bezstratny. Właśnie ten krok ominął Dawson. Samo logo Connect na wzmacniaczu potwierdza zgodność z usługą. Obsługę Lossless trzeba sprawdzić dla konkretnego modelu i wersji jego oprogramowania.FLAC a 320 kb/s. Co właściwie zmienia się w nagraniu?FLAC po rozpakowaniu odtwarza dane audio zapisane w pliku źródłowym. Kodek stratny zmniejsza ilość danych m.in. dzięki temu, że pewne szczegóły trudno usłyszeć w obecności głośniejszych dźwięków. „320 kb/s” oznacza ilość danych przesyłanych w ciągu sekundy. Z kolei „24 bity / 44,1 kHz” opisuje rozdzielczość próbek i częstotliwość próbkowania. To inne miary. W zestawieniu jakości Spotify około 320 kb/s odpowiada ustawieniu „Bardzo wysoka”, a parametry FLAC są górną granicą oferty. Nagranie dostarczone w 16 bitach nie zyskuje nowej informacji od samego zaznaczenia opcji 24-bitowej.Jest za to prosty sposób, żeby usłyszeć ogromną różnicę i przypisać ją zupełnie niewłaściwej rzeczy: puścić stare wydanie albumu z CD, a ze Spotify jego późniejszy remaster. Głośniejszy werbel, jaśniejszy wokal czy krócej wybrzmiewający fortepian mogą pochodzić z dwóch różnych opracowań materiału. W naszym tekście o tym, czym różnią się miks i mastering, szerzej omawiamy te decyzje. Przy porównaniu kodeków obie wersje powinny pochodzić z tego samego masteru i grać równie głośno.Czy rzeczywiście słychać różnicę? Co pokazał ślepy odsłuchW badaniu przedstawionym Audio Engineering Society osiemnaście osób doświadczonych w krytycznym słuchaniu oceniało dwanaście próbek, wśród nich orkiestrę, jazz, głos śpiewany i mowę. Porównywano AAC-LC 320 kb/s z nieskompresowanym materiałem odniesienia. W tych warunkach badacze BBC R&D i University of York nie stwierdzili słyszalnej różnicy jakości. Zakres wyniku jest ważny: zbadano konkretny kodek, próbki i grupę słuchaczy. To wskazówka, jak trudne może być zadanie przy wysokiej przepływności, a nie pomiar dwóch ustawień obecnej aplikacji Spotify.Dawson mógł więc dostać siedem idealnych cyfrowych kopii i zarazem mieć kłopot ze wskazaniem bezstratnej wersji po samym brzmieniu. W jego eksperymencie do wykrycia zmiany wystarczyłaby pojedyncza różna próbka. Przy słuchaniu rockowego refrenu ten sam szczegół musi jeszcze przedostać się przez gitary, talerze i naszą uwagę skupioną akurat na wokaliście.Test odsłuchowy ABX. Czy rozpoznasz wersję bez podglądania?Do samodzielnej próby nadaje się test DigitalFeed porównujący AAC 320 kb/s z dźwiękiem bezstratnym. Próbki są przygotowane i zsynchronizowane, więc można przeskakiwać między nimi w tym samym miejscu utworu. Test działa w przeglądarce na własnych plikach, niezależnie od ustawień odtwarzacza Spotify. Pozwala sprawdzić własny słuch i zestaw przy konkretnej kompresji. Obu strumieni pobieranych na żywo z usługi Spotify ten test nie porównuje.A i B to dwie wersje tego samego fragmentu. Na obie przypada ta sama para słuchawek, jedno ustawienie głośności i jednakowa korekcja. Najwygodniej zacząć po kablu, w miejscu, w którym nie trzeba podgłaśniać muzyki, żeby przekrzyczeć otoczenie.X jest w każdej próbie losową kopią A albo B. Można wracać do wszystkich trzech nagrań. Dobrym punktem zaczepienia bywa samo wybrzmienie talerza po uderzeniu, sycząca końcówka słowa albo krótka pauza, w którą wchodzi pogłos. To miejsca warte porównania, nie lista rzeczy, które mają zabrzmieć gorzej.Odpowiedź dotyczy podobieństwa: czy X to A, czy B? Nawet jeśli obie wersje brzmią równie dobrze, można próbować je rozróżnić. Najkrótsza seria DigitalFeed obejmuje 25 odpowiedzi na pięciu utworach. Warto dokończyć wybraną serię i dopiero wtedy zajrzeć do wyniku.Przy zgadywaniu średnio połowa odpowiedzi będzie trafna. Jeden rozpoznany talerz niewiele więc przesądza. Znacznie ciekawszy jest szczegół, po którym kilka razy z rzędu udaje się trafić, a potem odnaleźć go w kolejnej serii. Nawet wtedy wynik odnosi się do tych próbek i tego sprzętu. Osobne pytanie brzmi, czy owa różnica przeszkadza podczas słuchania całej płyty, kiedy nikt nie każe wracać sześć razy do tej samej sekundy.W domu, przy stabilnym Wi-Fi i przewodowych słuchawkach albo zgodnym streamerze, Lossless ma prostą zaletę: Spotify może dostarczyć dostępne nagranie bez kolejnego etapu kompresji stratnej. W podróży, gdy albumy zajmują pamięć telefonu, a słuchawki i tak łączą się przez Bluetooth, „Bardzo wysoka” pozostaje rozsądnym wyborem. Szczególnie jeśli w ślepej próbie obie wersje ulubionego refrenu podobały się dokładnie tak samo.
Spotify Lossless – jak włączyć bezstratną jakość dźwięku i czy rzeczywiście słychać różnicę?Stephen Dawson włączył bezstratną jakość na telefonie, iPadzie i komputerze. Potem nagrał sygnał ze swojego odtwarzacza sieciowego WiiM i dostał niemal dokładnie to samo, co wcześniej przy 320 kb/s. Miał już za sobą zmianę trzech ustawień. Zabrakło czwartego, na urządzeniu, które faktycznie grało. Kiedy i to załatwił, porównał siedem utworów ze Spotify z odpowiadającymi im nagraniami z płyt CD. Tym razem zgadzała się każda próbka. Tak skończył się pomiar opisany w „Sound+Image”. Z pytaniem, czy Dawson usłyszałby zmianę z fotela, komputer zostawia nas samych.W Spotify Premium w Polsce tryb Lossless włącza się w ustawieniach jakości multimediów. Przy zgodnym sprzęcie pozwala odtworzyć muzykę w formacie FLAC, do 24 bitów i 44,1 kHz. Różnica względem ustawienia „Bardzo wysoka” jest uchwytna w danych. W odsłuchu przy około 320 kb/s może być na tyle mała, że nawet wprawny słuchacz nie rozpozna obu wersji. Można to sprawdzić ciekawiej niż przez pięć minut wpatrywania się w napis „Bezstratna jakość”.Jak włączyć Spotify Lossless na telefonie i komputerze?W aplikacji Spotify na telefonie, tablecie lub komputerze otwórz menu pod zdjęciem profilowym. Dalej ścieżka prowadzi przez Ustawienia i prywatność → Jakość zawartości multimedialnej → Bezstratna jakość. Osobno wybiera się jakość streamingu przez Wi-Fi, transmisji komórkowej oraz pobierania. Można więc słuchać bezstratnie w domu, a w drodze pozostać przy mniejszym zużyciu danych. Wybór warto sprawdzić na każdym urządzeniu, z którego odtwarzasz muzykę.Jeden szczegół łatwo przeoczyć przed wyjazdem. Album pobrany tydzień temu w jakości „Bardzo wysoka” nadal zajmuje w pamięci tyle samo miejsca i zawiera tę samą wersję nagrania. Po zmianie jakości pobierania Spotify wyświetla propozycję aktualizacji pobranych plików. Dopiero ponowne pobranie daje bezstratną kopię do słuchania offline. Te ustawienia i obsługiwane wersje aplikacji opisuje polska instrukcja Spotify Lossless.Gdy opcji brakuje, najpierw znaczenie mają konto i odtwarzacz. Funkcja wymaga Premium i obsługiwanej aplikacji. Spotify podaje wersję co najmniej 9.0.58 na urządzenia mobilne oraz 1.2.67 na komputer. Odtwarzacz internetowy Premium korzysta z AAC 256 kb/s, więc na laptopie trzeba otworzyć aplikację zamiast karty przeglądarki. Opcja dotyczy muzyki; podcast, audiobook czy teledysk nie nadają się do jej sprawdzania. Przy dostępnym utworze oznaczenie jakości w widoku odtwarzania pozwala zobaczyć, jaki strumień odtwarza Spotify.Spotify Lossless przez Bluetooth, kabel i Spotify ConnectTelefon połączony ze słuchawkami Bluetooth może pobrać ze Spotify bezstratny plik, a następnie zakodować muzykę ponownie na potrzeby transmisji do słuchawek. Tak działa typowe połączenie Bluetooth. Napis w aplikacji mówi zatem coś istotnego o źródle, ale sam nie rozstrzyga, co dotarło do słuchawek. Do porównania najwygodniej wziąć parę przewodową, podłączoną do wyjścia słuchawkowego albo przez zgodny przetwornik USB. Na początek wystarczy sprzęt, którego brzmienie dobrze znasz.Bezprzewodowy głośnik w salonie to inny przypadek. Przez Spotify Connect telefon pełni funkcję pilota, a zgodny odtwarzacz sieciowy sam pobiera muzykę. Podczas odtwarzania otwórz w telefonie listę urządzeń, wybierz ten odbiornik i w jego ustawieniach jakości włącz tryb bezstratny. Właśnie ten krok ominął Dawson. Samo logo Connect na wzmacniaczu potwierdza zgodność z usługą. Obsługę Lossless trzeba sprawdzić dla konkretnego modelu i wersji jego oprogramowania.FLAC a 320 kb/s. Co właściwie zmienia się w nagraniu?FLAC po rozpakowaniu odtwarza dane audio zapisane w pliku źródłowym. Kodek stratny zmniejsza ilość danych m.in. dzięki temu, że pewne szczegóły trudno usłyszeć w obecności głośniejszych dźwięków. „320 kb/s” oznacza ilość danych przesyłanych w ciągu sekundy. Z kolei „24 bity / 44,1 kHz” opisuje rozdzielczość próbek i częstotliwość próbkowania. To inne miary. W zestawieniu jakości Spotify około 320 kb/s odpowiada ustawieniu „Bardzo wysoka”, a parametry FLAC są górną granicą oferty. Nagranie dostarczone w 16 bitach nie zyskuje nowej informacji od samego zaznaczenia opcji 24-bitowej.Jest za to prosty sposób, żeby usłyszeć ogromną różnicę i przypisać ją zupełnie niewłaściwej rzeczy: puścić stare wydanie albumu z CD, a ze Spotify jego późniejszy remaster. Głośniejszy werbel, jaśniejszy wokal czy krócej wybrzmiewający fortepian mogą pochodzić z dwóch różnych opracowań materiału. W naszym tekście o tym, czym różnią się miks i mastering, szerzej omawiamy te decyzje. Przy porównaniu kodeków obie wersje powinny pochodzić z tego samego masteru i grać równie głośno.Czy rzeczywiście słychać różnicę? Co pokazał ślepy odsłuchW badaniu przedstawionym Audio Engineering Society osiemnaście osób doświadczonych w krytycznym słuchaniu oceniało dwanaście próbek, wśród nich orkiestrę, jazz, głos śpiewany i mowę. Porównywano AAC-LC 320 kb/s z nieskompresowanym materiałem odniesienia. W tych warunkach badacze BBC R&D i University of York nie stwierdzili słyszalnej różnicy jakości. Zakres wyniku jest ważny: zbadano konkretny kodek, próbki i grupę słuchaczy. To wskazówka, jak trudne może być zadanie przy wysokiej przepływności, a nie pomiar dwóch ustawień obecnej aplikacji Spotify.Dawson mógł więc dostać siedem idealnych cyfrowych kopii i zarazem mieć kłopot ze wskazaniem bezstratnej wersji po samym brzmieniu. W jego eksperymencie do wykrycia zmiany wystarczyłaby pojedyncza różna próbka. Przy słuchaniu rockowego refrenu ten sam szczegół musi jeszcze przedostać się przez gitary, talerze i naszą uwagę skupioną akurat na wokaliście.Test odsłuchowy ABX. Czy rozpoznasz wersję bez podglądania?Do samodzielnej próby nadaje się test DigitalFeed porównujący AAC 320 kb/s z dźwiękiem bezstratnym. Próbki są przygotowane i zsynchronizowane, więc można przeskakiwać między nimi w tym samym miejscu utworu. Test działa w przeglądarce na własnych plikach, niezależnie od ustawień odtwarzacza Spotify. Pozwala sprawdzić własny słuch i zestaw przy konkretnej kompresji. Obu strumieni pobieranych na żywo z usługi Spotify ten test nie porównuje.A i B to dwie wersje tego samego fragmentu. Na obie przypada ta sama para słuchawek, jedno ustawienie głośności i jednakowa korekcja. Najwygodniej zacząć po kablu, w miejscu, w którym nie trzeba podgłaśniać muzyki, żeby przekrzyczeć otoczenie.X jest w każdej próbie losową kopią A albo B. Można wracać do wszystkich trzech nagrań. Dobrym punktem zaczepienia bywa samo wybrzmienie talerza po uderzeniu, sycząca końcówka słowa albo krótka pauza, w którą wchodzi pogłos. To miejsca warte porównania, nie lista rzeczy, które mają zabrzmieć gorzej.Odpowiedź dotyczy podobieństwa: czy X to A, czy B? Nawet jeśli obie wersje brzmią równie dobrze, można próbować je rozróżnić. Najkrótsza seria DigitalFeed obejmuje 25 odpowiedzi na pięciu utworach. Warto dokończyć wybraną serię i dopiero wtedy zajrzeć do wyniku.Przy zgadywaniu średnio połowa odpowiedzi będzie trafna. Jeden rozpoznany talerz niewiele więc przesądza. Znacznie ciekawszy jest szczegół, po którym kilka razy z rzędu udaje się trafić, a potem odnaleźć go w kolejnej serii. Nawet wtedy wynik odnosi się do tych próbek i tego sprzętu. Osobne pytanie brzmi, czy owa różnica przeszkadza podczas słuchania całej płyty, kiedy nikt nie każe wracać sześć razy do tej samej sekundy.W domu, przy stabilnym Wi-Fi i przewodowych słuchawkach albo zgodnym streamerze, Lossless ma prostą zaletę: Spotify może dostarczyć dostępne nagranie bez kolejnego etapu kompresji stratnej. W podróży, gdy albumy zajmują pamięć telefonu, a słuchawki i tak łączą się przez Bluetooth, „Bardzo wysoka” pozostaje rozsądnym wyborem. Szczególnie jeśli w ślepej próbie obie wersje ulubionego refrenu podobały się dokładnie tak samo.