Jazz w Ruinach: Katowice z nową sceną
Jazz w Ruinach: Katowice z nową sceną

Jazz w Ruinach: Katowice z nową sceną

afisz 22 fest

Jazz w Ruinach 2026 w Fabryce Montana. Katowice otwierają nową scenę

Jazz w Ruinach 2026 w Fabryce Montana nie będzie zwykłym dopisaniem kolejnego adresu do festiwalowego plakatu. W dniach 14–15 sierpnia publiczność po raz pierwszy zobaczy dawny kompleks przemysłowy przy ulicy Porcelanowej 25 jako przestrzeń dużego wydarzenia muzycznego. Zanim zakończy się planowana na kilka lat rewitalizacja obiektu, ceglane hale wypełnią improwizacja, funk, elektronika, muzyka Komedy i współczesne interpretacje polskiego jazzu.

To ważny moment zarówno dla organizowanego od ponad dwóch dekad festiwalu, jak i dla tej części katowickiego Zawodzia. Jazz w Ruinach po raz pierwszy wychodzi poza Gliwice, natomiast Fabryka Montana przestaje być wyłącznie projektem architektonicznym pokazywanym na wizualizacjach. Przez dwa wieczory stanie się miejscem realnego spotkania miasta, muzyków i publiczności.

Spis treści

Najważniejsze fakty

  • Jazz w Ruinach 2026 odbędzie się od 31 lipca do 15 sierpnia w Gliwicach i Katowicach.
  • Po raz pierwszy w historii festiwal zyska drugą lokalizację poza Halą Modeli GZUT.
  • Katowicka część wydarzenia odbędzie się 14 i 15 sierpnia w Fabryce Montana przy ul. Porcelanowej 25.
  • Kompleks przemysłowy powstał w 1927 roku i znajduje się obecnie w procesie rewitalizacji.
  • Najgłośniejszym nazwiskiem katowickiego programu jest hiszpański basista Vincen García.
  • W Fabryce Montana wystąpią także Michał Barański, Piotr Schmidt, Tamara Behler, Grzech Piotrowski, Tribute to Polski Jazz i LUNAMË.
  • Szczegółowy program publikuje oficjalna strona Jazz w Ruinach 2026.

Jazz wchodzi w sam środek zmiany

Fabryka Montana nie jest gotowym centrum kultury, do którego wystarczy wstawić scenę i otworzyć drzwi. To kompleks znajdujący się w szczególnym momencie: stara funkcja przemysłowa ustępuje miejsca nowej koncepcji, ale przyszła tożsamość obiektu dopiero się kształtuje. Właśnie dlatego sierpniowe koncerty mają większe znaczenie niż standardowa festiwalowa przeprowadzka.

Zakład przy Porcelanowej powstał w 1927 roku jako Fabryka Maszyn i Nowoczesnych Urządzeń Transportowych. Później działał jako Katowicka Fabryka Maszyn, a od lat 30. XX wieku funkcjonował pod nazwą Montana. Kompleks tworzą ceglane hale produkcyjne, budynki administracyjne, stalowe konstrukcje dachów oraz elementy wyposażenia przypominające o górniczym i maszynowym rodowodzie miejsca.

Projekt przygotowany przez Studio Wojciech Fudala zakłada przekształcenie około 15 tysięcy metrów kwadratowych zabudowy w wielofunkcyjny kompleks z przestrzeniami usługowymi, technologicznymi, społecznymi, szkoleniowymi i coworkingowymi. Rewitalizację zaplanowano na lata 2025–2029, a jej istotnym elementem ma być ponowne połączenie terenu z sąsiednią Fabryką Porcelany poprzez ogólnodostępny plac. Szczegóły koncepcji pokazuje opis projektu rewitalizacji Fabryki Montana.

Cegła nie robi kultury sama

Postindustrialna architektura jest efektowna, lecz sama obecność starej cegły nie tworzy jeszcze miejsca kultury. Potrzebne są wydarzenia, publiczność, dostępność oraz program, który nie traktuje historii obiektu jak dekoracji do zdjęć. Jazz w Ruinach może więc pełnić funkcję pierwszego poważnego testu: sprawdzić, jak monumentalna hala reaguje na dźwięk, światło, ruch kilkuset osób i nocną formułę koncertową.

Zgodnie z zapowiedzią organizatorów będzie to pierwszy festiwal muzyczny zrealizowany w tej przestrzeni. Nie oznacza to automatycznie, że Montana stanie się regularnym klubem lub salą koncertową. Oznacza jednak coś bardziej konkretnego: katowiczanie po raz pierwszy będą mogli ocenić obiekt nie przez pryzmat wizualizacji, lecz własnego doświadczenia.

Festiwal zna ciężar przemysłowych ścian

Jazz w Ruinach od początku budował swoją tożsamość na napięciu pomiędzy muzyką improwizowaną a architekturą noszącą ślady wcześniejszego życia. Festiwal wystartował w 2004 roku w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach, a w 2019 roku przeniósł się do ponad 150-letniej Hali Modeli GZUT. Fabryka Montana nie jest więc przypadkową lokalizacją zastępczą, ale logicznym rozszerzeniem koncepcji rozwijanej przez ponad dwie dekady.

W takich miejscach dźwięk nie trafia do neutralnej, czarnej sali. Odbija się od cegły, wysokich stropów i metalowych konstrukcji, a publiczność przez cały czas pozostaje świadoma historii budynku. Muzyka improwizowana dobrze znosi podobne otoczenie, ponieważ sama pracuje z przestrzenią, pogłosem, ciszą i nieprzewidywalnością. Industrialna hala może być trudniejsza akustycznie, ale daje też wykonawcom coś, czego nie zapewnia standardowy audytoryjny komfort: charakter.

Rozszerzenie festiwalu na Katowice zmienia również jego skalę. Dwudziesta druga edycja obejmie sześć dni koncertowych rozłożonych na trzy weekendy, dwa miasta i dwa poprzemysłowe obiekty. To największy program w historii Jazz w Ruinach, ale jeszcze ważniejsze jest przesunięcie akcentu z jednego miejsca na regionalną opowieść o tym, jak Śląsk wykorzystuje własne dziedzictwo.

Jazz w Ruinach 2026 w Fabryce Montana: dwa bieguny programu

Katowicki weekend został ułożony tak, by pokazać możliwie szerokie rozumienie współczesnego jazzu. Piątek 14 sierpnia będzie oparty na rytmie, energii i wyrazistym prowadzeniu zespołu. Sobota 15 sierpnia przejdzie od głosu i wiolonczeli przez instrumentalne melodie Krzysztofa Komedy aż do klubowego finału napędzanego elektroniką.

Piątek uderza pulsem

Katowicką odsłonę otworzy Tribute to Polski Jazz, rozbudowany projekt reinterpretujący kompozycje Zbigniewa Namysłowskiego, Wojciecha Karolaka, Janusza Muniaka, Jarosława Śmietany i Zbigniewa Seiferta. Nie chodzi o odtwarzanie historii z zachowaniem muzealnego dystansu. Nowe aranżacje wprowadzają do repertuaru funk, fusion, mocniejsze sekcje dęte i koncertową dynamikę, przypominając, że polski jazz nigdy nie był estetycznie jednolity.

Następnie wystąpi Michał Barański z projektem „No Return, No Karma”. Kontrabas, gitara basowa i konnakol, czyli południowoindyjska technika wokalnego artykułowania rytmu, tworzą tu jeden organizm. Barański nie dokleja egzotycznego ornamentu do jazzowej konstrukcji, lecz buduje muzykę od podstaw na spotkaniu różnych sposobów myślenia o pulsie.

Finał należeć będzie do Vincena Garcíi. Hiszpański basista przyjedzie do Katowic z materiałem z albumu „VIVACE”, wydanego w styczniu 2026 roku. Jego muzyka łączy jazz-funk, fusion, soul i nowoczesną produkcję, a bas pełni funkcję instrumentu prowadzącego, nie tylko elementu sekcji rytmicznej. W surowej hali Montany taki koncert może działać bardziej jak wielkie funkowe show niż akademicki recital dla wtajemniczonych.

Sobota zostawia więcej powietrza

Drugi wieczór rozpocznie projekt „BÉLAIR” Tamary Behler i Grzecha Piotrowskiego. Połączenie głosu, wiolonczeli, saksofonu, instrumentów klawiszowych i akustycznej sekcji rytmicznej kieruje muzykę w stronę jazzu kameralnego, world music oraz filmowej pracy z barwą. Będzie to materiał wymagający od hali nie tyle potężnego nagłośnienia, ile kontroli przestrzeni i detalu.

Główną część festiwalu zamknie Piotr Schmidt Quintet z programem „Piosenki Komedy bez słów”. Schmidt traktuje melodie Komedy jak żywy materiał, który można rozciągać, rozszczelniać i przepisywać na współczesny język zespołu. Więcej o sposobie, w jaki trębacz uwalnia te kompozycje od pomnikowego ciężaru, pisaliśmy w recenzji „Komeda’s Songs Without Words”.

Po koncercie Schmidta Fabryka Montana zmieni rytm. Late Night Show grupy LUNAMË połączy saksofon i improwizację z syntezatorami, cięższymi beatami, techno, indie-funkiem oraz śladami słowiańskich inspiracji. To dobrze pomyślane zamknięcie: zamiast ceremonialnego finału festiwal przejdzie w nocną formułę, która sprawdzi, czy industrialna hala potrafi funkcjonować również jak klub.

Gliwice nie są rozgrzewką

Choć najważniejszą zmianą organizacyjną jest wejście festiwalu do Katowic, dwa pierwsze weekendy w Hali Modeli GZUT nie pełnią funkcji dodatku do finału. To właśnie w Gliwicach program najmocniej pokazuje międzynarodowy charakter wydarzenia: od włoskiej wokalistyki i izraelsko-amerykańskiego jazzu po skandynawskie trio fortepianowe, awangardę, art-pop oraz austriacko-czeską scenę improwizowaną.

W pierwszym tygodniu wystąpią między innymi Sonia Spinello, Adam Jarzmik Quintet, Tal Cohen z Johnem Daversą oraz Tingvall Trio. Drugi weekend przyniesie koncerty Unleashed Cooperation, Yumi Ito, Wojciecha Jachny, Judyty Pisarczyk i Purple is the Color. Osobną uwagę warto poświęcić albumowi „Through the Hourglass” Grzegorza Masłowskiego, którego architektura opiera się na dialogu dwóch saksofonów, cierpliwym budowaniu napięcia i perkusji organizującej czas bez siłowego przejmowania pierwszego planu.

Sobotnie wieczory w Gliwicach zakończą sety DJ-skie Andy’ego Bengscha i Mr Krime’a. Ten element programu nie jest przypadkowym dodatkiem po koncertach. Pokazuje, że Jazz w Ruinach coraz wyraźniej odchodzi od modelu, w którym publiczność po ostatnim bisie zakłada kurtki i ustawia się do wyjścia. Festiwal chce być miejscem całowieczornego spotkania, a nie serią oddzielonych od siebie występów.

Sześć dni bez stylistycznej smyczy

31 lipca – Hala Modeli GZUT, Gliwice

  • 18:00 – Sonia Spinello Quartet ft. Piotr Schmidt – „Eterea”
  • 19:30 – Adam Jarzmik Quintet – „A Piece of a New Day”
  • 21:00 – Tal Cohen Quartet ft. John Daversa

1 sierpnia – Hala Modeli GZUT, Gliwice

  • 19:00 – Grzegorz Masłowski Quintet – „Through the Hourglass”
  • 21:00 – Tingvall Trio – „PAX”
  • After Party – DJ Andy Bengsch

7 sierpnia – Hala Modeli GZUT, Gliwice

  • 18:00 – Unleashed Cooperation – „Trust”
  • 19:30 – Yumi Ito Quartet – „Lonely Island”
  • 21:00 – Wojciech Jachna Squad – „Ad Astra”

8 sierpnia – Hala Modeli GZUT, Gliwice

  • 19:00 – Judyta Pisarczyk Quartet ft. Maciej Sikała – „Fickle”
  • 21:00 – Purple is the Color
  • After Party – Mr Krime

14 sierpnia – Fabryka Montana, Katowice

  • 18:00 – Tribute to Polski Jazz
  • 19:30 – Michał Barański Quartet – „No Return, No Karma”
  • 21:00 – Vincen García – „VIVACE World Tour”

15 sierpnia – Fabryka Montana, Katowice

  • 19:00 – Tamara Behler & Grzech Piotrowski – „BÉLAIR”
  • 21:00 – Piotr Schmidt Quintet – „Piosenki Komedy bez słów”
  • Late Night Show – LUNAMË

Bilety na poszczególne dni oraz karnety można znaleźć w oficjalnym systemie sprzedaży Śląskiego Jazz Clubu.

Montana dostaje pierwszą publiczność

Najciekawsze w tym wydarzeniu jest to, że kultura nie czeka na symboliczne przecięcie wstęgi po zakończeniu całej inwestycji. Wchodzi do Fabryki Montana w trakcie procesu przemiany i od razu stawia konkretne pytania. Czy hala ma potencjał akustyczny? Czy publiczność zaakceptuje ten adres? Czy miejsce będzie żyło również wieczorem? Czy po zakończeniu festiwalu pojawią się następni organizatorzy?

Jeden weekend nie odpowie na wszystkie z nich. Może jednak zmienić sposób, w jaki mieszkańcy myślą o obiekcie. Dotychczas Montana pozostawała mniej rozpoznawalną sąsiadką Fabryki Porcelany, oddzieloną od niej płotem i przemysłową historią. Po 14 i 15 sierpnia będzie już miejscem kojarzonym z konkretnymi dźwiękami, wykonawcami i wspomnieniami publiczności.

To właśnie odróżnia żywą rewitalizację od architektonicznego liftingu. Nowe tynki, lokale i place mogą poprawić wygląd przestrzeni, ale dopiero ludzie nadają jej społeczną funkcję. Jazz w Ruinach przyjeżdża więc do Katowic nie tylko z koncertami. Przywozi pierwszy możliwy scenariusz przyszłości Fabryki Montana.

Po tym weekendzie adres przestanie być anonimowy

Program katowickiej odsłony został dobrany tak, by wykorzystać skalę i niejednoznaczność miejsca. Będzie groove Vincena Garcíi, rytmiczna wielowarstwowość Michała Barańskiego, wiolonczelowa intymność Tamary Behler, melodie Komedy oraz elektroniczny puls LUNAMË. Zamiast jednego bezpiecznego wariantu jazzu pojawi się kilka różnych odpowiedzi na pytanie, czym ta muzyka może być w 2026 roku.

Największą stawką nie jest jednak sam line-up. Jest nią możliwość zobaczenia narodzin nowego miejsca dokładnie w chwili, gdy jego przyszła funkcja pozostaje jeszcze otwarta. Warto przyjść do Fabryki Montana nie tylko po to, żeby posłuchać koncertów, ale również po to, by sprawdzić, czy Katowice właśnie zyskują kolejną scenę, do której będziemy wracać przez następne lata.

Organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Muzyczne Śląski Jazz Club, współpracujące przy wydarzeniu z Halą Modeli GZUT i Fabryką Montana. Katowicką część wspiera Miasto Katowice, a wśród współorganizatorów znajdują się CK Victoria, Ars Cameralis Silesiae Superioris oraz Polska Stolica Kultury Katowice GZM 2027.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.