My Chemical Romance nowy album Gerard Way ujawnia plany
My Chemical Romance nowy album Gerard Way ujawnia plany

My Chemical Romance: nowy album? Gerard Way ujawnia plany

Szesnaście lat bez nowej płyty, rozpad, reaktywacja i koncertowe celebracje własnej przeszłości. My Chemical Romance zdążyli już niemal wszystko, poza nagraniem następcy „Danger Days”. Teraz Gerard Way zapowiedział, że w 2027 roku grupa zamierza wreszcie wrócić do studia.

My Chemical Romance i nowy album. Gerard Way zdradza plany

Podczas koncertu 30 października 2026 roku w Hollywood Bowl w Los Angeles Gerard Way podzielił się z publicznością planami zespołu. Muzycy chcieliby poświęcić przyszły rok na nagranie nowego albumu, prawdopodobnie rezygnując w tym czasie z koncertowania. Wokalista zasugerował również możliwość powrotu na scenę w 2028 roku.

„W przyszłym roku chcemy nagrać płytę” – oznajmił Way, dodając żartobliwie, że za tą deklaracją nie kryje się żaden tajny kod. Drobna złośliwość pod adresem fanów, którzy od lat analizują każdy gest muzyków z gorliwością średniowiecznych egzegetów, wydaje się całkiem uzasadniona.

Nie oznacza to jednak premiery albumu w 2027 roku. Zespół nie ujawnił jeszcze tytułu, repertuaru ani daty wydania. Jak informują NME i Kerrang!, deklaracja dotyczy przede wszystkim zamiaru rozpoczęcia pracy nad materiałem.

Po szesnastu latach od „Danger Days”

Ostatni studyjny album My Chemical Romance, „Danger Days: The True Lives of the Fabulous Killjoys”, ukazał się w listopadzie 2010 roku. Trzy lata później formacja zakończyła działalność, by reaktywować się w 2019 roku. Od tamtej pory otrzymaliśmy zaledwie jeden nowy utwór – The Foundations of Decay z 2022 roku, którego rozbudowana konstrukcja i mroczna atmosfera rozbudziły nadzieje na twórczą kontynuację.

O nowym materiale Way wspominał już we wrześniu podczas koncertu w San Antonio. Mówił wówczas o wieloletniej chęci nagrania kolejnej płyty, ale także o okolicznościach, które pokrzyżowały wcześniejsze plany, w tym śmierci wieloletniego współpracownika, producenta Douga McKeana.

Tegoroczne obchody dwudziestolecia „The Black Parade” pokazały, jak silne pozostaje przywiązanie publiczności do dawnego repertuaru. Zespół przygotował również animowany film Prelude to the End, w którym głosów użyczyły między innymi Billie Eilish oraz Phoebe Bridgers, której album „Lost Weekend” recenzowaliśmy niedawno na łamach LMF. Więcej o tej produkcji można przeczytać w artykule Pitchforka.

Teraz przed My Chemical Romance pojawia się znacznie trudniejsze zadanie. Piąty album, określany przez fanów jako MCR5, będzie musiał zmierzyć się z oczekiwaniami narastającymi przez szesnaście lat. I z nostalgią, której nawet najlepsza nowa muzyka nie zawsze potrafi sprostać. O tym, dlaczego słuchacze tak kurczowo trzymają się dawnych nagrań, pisaliśmy w felietonie „Dlaczego nie słuchamy nowej muzyki?”.

Przed Wayem i jego kolegami stoi zatem niełatwa próba. Trudno przecież przez całe życie maszerować w tym samym czarnym mundurze, nawet jeśli publiczność nieustannie domaga się bisów. Pytanie, czy My Chemical Romance mają dziś do powiedzenia coś równie przekonującego jak dwadzieścia lat temu, pozostaje otwarte. Odpowiedzi powinna udzielić nowa muzyka.