Great American Songbook bez muzealnego kurzu
Elena Mîndru Second Time Around to siódmy album wokalistki i kompozytorki jako liderki, a zarazem pierwszy w jej dyskografii w całości poświęcony repertuarowi Great American Songbook. Płyta ukazała się cyfrowo 3 lipca 2026 roku nakładem SibaRecords, a wydanie CD dostępne jest przez EM Records. W programie znalazło się dziewięć standardów jazzowych, ale ich sens nie sprowadza się do eleganckiego odtworzenia klasyki. Mîndru traktuje te utwory jak materiał do ponownego przemyślenia: rytmicznie, harmonicznie i biograficznie.
Spis treści
Najważniejsze fakty
- Artystka: Elena Mîndru, rumuńska wokalistka i kompozytorka związana z fińską sceną jazzową.
- Album: „Second Time Around”.
- Data premiery: 3 lipca 2026 roku.
- Wydawcy: SibaRecords – premiera cyfrowa, EM Records – wydanie CD.
- Repertuar: dziewięć standardów z obszaru Great American Songbook i pokrewnych tradycji jazzowej piosenki.
- Skład: Elena Mîndru – wokal i aranżacje, Artturi Rönkä – fortepian i aranżacje, Oskari Siirtola – kontrabas, Anssi Tirkkonen – perkusja.
- Nagranie: sierpień 2025 roku, studio Sibelius Academy w Helsinki Music Centre.
- Najbliższy koncert premierowy: 14 lipca 2026 roku, Pori Jazz Festival w Finlandii.
Premiera z ciężarem
„Second Time Around” jest płytą szczególną w katalogu Eleny Mîndru, bo po raz pierwszy artystka odkłada na bok dominującą dotąd autorską narrację kompozytorską i mierzy się z materiałem, który przez dekady obrósł wykonawczymi legendami. Na albumie pojawiają się między innymi „I Cried For You”, „After You’ve Gone”, „Mean to Me”, „At Sundown”, „A Song for You”, „Three Little Words”, „You’re Crying”, „What a Little Moonlight Can Do” oraz „The Second Time Around”.
Nie jest to jednak płyta z rodzaju „wokalistka śpiewa standardy”, gdzie głównym argumentem bywa nostalgia. Mîndru wychodzi od tradycji, ale nie zamyka się w niej. Oficjalne materiały Uniarts Helsinki podkreślają, że album wyrasta z jej badań doktoranckich w Sibelius Academy nad praktyką tzw. second chorus w śpiewie jazzowym. Chodzi o moment, w którym wokalistka wraca do tego samego tekstu, ale zmienia melodię, frazowanie i sens poprzez improwizację.
To ważny trop, bo tytuł „Second Time Around” przestaje być tylko elegancką etykietą. Oznacza powrót do znanych piosenek z innym doświadczeniem, innym głosem i inną świadomością. W tym sensie album rozmawia zarówno z historią wokalnego jazzu, jak i z biografią artystki.
Elena Mîndru Second Time Around: standardy po drugiej stronie lustra
Great American Songbook to repertuar, który bardzo łatwo unieruchomić. Wystarczy potraktować go jak zbiór obowiązkowych tematów, do których należy podejść z szacunkiem, ale bez ryzyka. Mîndru wybiera trudniejszą drogę: zostawia rozpoznawalne melodie i teksty, lecz przesuwa akcent w stronę współczesnej rytmiki, nieregularnych metrów, latynoskich pulsów, loopów wokalnych i mocniej zarysowanej improwizacji.
Ten wybór dobrze wpisuje się w szerszą historię standardu jazzowego jako materiału stale przepisywanego przez wykonawców. W Laboratorium Muzycznych Fuzji pisaliśmy już o tym, jak mainstream jazz i jego standardy budowały język komunikacji między muzykami. „Second Time Around” dopisuje do tej tradycji perspektywę wokalistki, która nie chce jedynie „ładnie zaśpiewać” kanonu, ale sprawdzić, co jeszcze można z niego wydobyć.
Najciekawsze jest tu napięcie między starą piosenką a nowym nerwem wykonawczym. Fortepian Artturiego Rönkä nie pełni wyłącznie roli harmonicznego tła, kontrabas Oskariego Siirtoli nie ogranicza się do eleganckiego prowadzenia pulsu, a perkusja Anssiego Tirkkonena nie dekoruje standardów swingową grzecznością. To kwartet, który buduje przestrzeń dla głosu, ale też potrafi z tym głosem dyskutować.
Polski wątek nie jest dodatkiem
Dla polskiego słuchacza nazwisko Eleny Mîndru nie powinno pojawiać się znikąd. W 2021 roku artystka zaprezentowała album „Hope”, nagrany z udziałem Adama Bałdycha. Ten epizod był istotny nie tylko jako gościnny udział polskiego skrzypka, ale też jako przykład jej zainteresowania dialogiem między jazzem, idiomem kameralnym i osobistym pisaniem piosenek.
Rok później Mîndru poszerzyła skalę działania na „Hybrid”, pierwszym w jej dyskografii albumie łączącym jazz z orkiestrą symfoniczną. Ten etap opisywaliśmy przy okazji tekstu Elena Mindru w projekcie symfonicznym. W porównaniu z tamtym rozmachem „Second Time Around” wydaje się bardziej kameralne, ale nie mniej ambitne. Zamiast orkiestry mamy tu kwartet, który pracuje na detalach: przesunięciu akcentu, pauzie, oddechu, zmianie barwy.
Polski trop wrócił także 18 listopada 2024 roku w Warszawie. W Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej Elena Mîndru wystąpiła z kwartetem w składzie: Mateusz Smoczyński, Marcin Wasilewski, Kuba Dworak i Michał Miśkiewicz. Koncert odbył się w ramach Sezonu Kulturalnego Rumunia–Polska 2024–2025, co potwierdza Rumuński Instytut Kultury. W tym kontekście warto przypomnieć również nasz tekst o albumie Mateusza Smoczyńskiego „Adam’s Apple” oraz recenzję płyty Adama Bałdycha „Poetry”.
Głos, który nie chce stać w miejscu
Największą siłą „Second Time Around” jest sposób, w jaki Mîndru traktuje głos jako narzędzie dramaturgii, a nie tylko nośnik melodii. W standardach jazzowych łatwo ulec pokusie wygładzenia wszystkiego do eleganckiej powierzchni. Tutaj liczy się raczej ruch: fraza potrafi się zawiesić, przyspieszyć, zmienić tor, wejść w rytmiczną grę z zespołem albo świadomie naruszyć spodziewany kontur melodii.
W aranżacjach słychać myślenie nie tyle o „nowych wersjach”, ile o nowych punktach widzenia. Swing spotyka się z latynoskim pulsem, klasyczna forma piosenki z nieregularnym metrum, a tradycja wokalnego scatu z bardziej współczesnym podejściem do barwy i repetycji. To nie są efekty wrzucane po to, żeby odświeżyć repertuar na siłę. One wynikają z pytania, które stoi za całym albumem: co się dzieje, gdy wracamy do tych samych słów, ale nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi?
Dlatego „Second Time Around” najlepiej działa wtedy, gdy słucha się go nie jako płyty z klasyką, lecz jako zapisu pracy nad pamięcią. Te piosenki są rozpoznawalne, ale nie ustawione za szybą. Mîndru pozwala im oddychać dzisiejszym powietrzem.
Standardy wyjdą na scenę
Album ma już zaplanowany ciąg koncertowy. Najbliższy występ premierowy odbędzie się 14 lipca 2026 roku o godzinie 17:00 na SATA Shipbuilding -lava podczas Pori Jazz Festival. Według informacji festiwalu będzie to koncert bezpłatny.
W dalszej części roku Mîndru ma zaprezentować materiał również 28 października 2026 roku w Juttutupa / Rytmihäiriöklubi w Helsinkach oraz 20 listopada 2026 roku w April Jazz Club w Espoo. W kalendarzu artystki znajdują się też projekty orkiestrowe, w tym występy z UMO Helsinki Jazz Orchestra. To potwierdza, że „Second Time Around” nie jest jednorazowym skokiem w stronę standardów, ale częścią większego etapu: między praktyką badawczą, sceną klubową i większymi formami koncertowymi.
Drugi raz może znaczyć więcej
„Second Time Around” nie próbuje udawać rewolucji. I dobrze. Ta płyta jest ciekawsza właśnie dlatego, że bierze repertuar dobrze znany i zadaje mu konkretne pytania: czy standard może być osobisty, czy powtórzenie może być gestem wolności, czy klasyczna piosenka wciąż potrafi odsłonić coś niewygodnego, kruchego albo aktualnego?
Elena Mîndru odpowiada na te pytania bez nadęcia. Śpiewa standardy tak, jakby nie interesowało jej muzeum jazzu, lecz żywy język, w którym można mówić o doświadczeniu, zmianie i powrocie. To album dla tych, którzy lubią Great American Songbook, ale nie chcą słuchać kolejnej bezpiecznej rekonstrukcji. Warto sprawdzić „Second Time Around” na Spotify albo przez Bandcamp Eleny Mîndru i posłuchać, jak znajome piosenki zaczynają pracować pod innym światłem.



