Błoto+Ion_D_-_by_Daniel Hawryluk_6
Błoto+Ion_D_-_by_Daniel Hawryluk_6

 Błoto i Ion D podgrzewają „Atmosferę”.

Bloto_Atmosfera_cover_3000x3000_300dpi

Błoto wraca, ale nie wraca tak, jak moglibyśmy się tego spodziewać. Zespół, który od lat skutecznie wymyka się prostym etykietom, tym razem robi krok jeszcze dalej,w stronę Bukaresztu, automatów perkusyjnych, psychodelii, wschodnioeuropejskiego niepokoju i muzyki, która jazz traktuje nie jako gatunek, lecz jako punkt wyjścia do kontrolowanego pożaru. Nowy album „Atmosfera”, nagrany we współpracy z Ionem D, ukaże się 29 maja 2026 roku nakładem Astigmatic Records.

To nie jest zwykła kooperacja „z gościem z zagranicy”, dopisana do biografii, żeby ładniej wyglądała w press kicie. Błoto pojechało do Bukaresztu i w tamtejszym studio N-am weszło w zupełnie inny obieg powietrza. Dosłownie i metaforycznie. W dzielnicy Floreasca, w kontakcie ze środowiskiem skupionym wokół Future Nuggets, polski kwartet spotkał Iona D, jedną z ważnych postaci rumuńskiej alternatywy, producenta, performera i współtwórcę muzycznego mitu Bukaresztu, w którym folklor, elektronika, retrofuturyzm i miejska halucynacja idą razem na papierosa o trzeciej nad ranem.

Pierwszym sygnałem tej przemiany był siedmiocalowy winyl „Zmiany / Schimbări”, nagrany z Ionem D i Plevną. Teraz okazuje się, że tamten singiel był tylko uchyloną furtką. „Atmosfera” ma być pełnym rozwinięciem tej polsko-rumuńskiej przygody: płytą dwuaktową, polityczną, klubową, duszną i wyzwalającą zarazem. Brzmi jak oksymoron? W przypadku Błota to raczej podstawowy język komunikacji.

Album podzielono na dwie części. Pierwsza, „Napięta Atmosfera”, schodzi w rejony władzy, mobbingu, korupcji, wyzysku i biedy. To nie są tytuły udające społeczne zaangażowanie, żeby ktoś przypadkiem użył słowa „ważne”. Błoto od początku swojej działalności lubiło koncepty, które za pomocą instrumentalnej muzyki opowiadały o świecie bardziej precyzyjnie niż niejeden tekst piosenki. W „Erozjach” była degradacja środowiska, w „Kwasach i zasadach” – relacje społeczne i ich chemiczna toksyczność. „Atmosfera” kontynuuje ten sposób myślenia, ale robi to bardziej nerwowo, cielesnie i maszynowo.

Druga część, „Rozluźniona Atmosfera”, nie jest prostym happy endem. To raczej próba znalezienia miejsca, w którym można oddychać. Pojawiają się tu „Aura”, „Ekstaza”, „Euforia”, „Pojednanie” i zamykająca całość „Wolność”. Ta ostatnia wydaje się kluczowa, bo nie chodzi o wolność rozumianą jako rozpad, chaos i swawolę, lecz o odzyskanie podmiotowości. O prawo do odpoczynku. O moment, w którym człowiek przestaje być tylko zasobem ludzkim, czyli najbardziej ponurym oksymoronem późnego kapitalizmu.

Muzycznie „Atmosfera” zapowiada się na najbardziej radykalne przesunięcie w historii zespołu. Nadal czuć tu hip-hopowy szkielet Błota, nadal słychać zamiłowanie do brudu, repetycji i ciężaru, ale do gry wchodzą electro, techno, house, dub, afrobeat, ambient, balearic oraz rumuńskie manele. I nie chodzi o turystyczną pocztówkę z Bałkanów, tylko o wessanie lokalnego nerwu, o przepisanie go na język zespołu, który już dawno zrozumiał, że jazz, jeśli ma żyć, musi czasem przestać zachowywać się jak jazz.

Najciekawsze w tej płycie może okazać się jednak nie samo przesunięcie stylistyczne, lecz zmiana geografii wyobraźni. Błoto nie brzmi tu wyłącznie jak Wrocław, polski jazz po hip-hopowym treningu i klubowy mrok po godzinach. Do tego dochodzi Bukareszt: jego beton, jego duch transformacji, jego absurd, jego psychodeliczny podskórny folklor. To muzyka Europy Środkowo-Wschodniej, która przestaje przepraszać za swoje pęknięcia i zaczyna robić z nich rytm.

„Atmosfera” ukaże się cyfrowo, na CD oraz na winylu w wersji standardowej i limitowanej. Za oprawę graficzną odpowiada Znajomy Grafik, przy ilustracjach Łukasza Rygała. Jeżeli wcześniejsze płyty Błota były próbą opisania świata przez ziemię, rośliny, grzybnię, kwasy i zasady, nowy album idzie wyżej w powietrze. Tyle że to powietrze jest ciężkie, lepkie, polityczne i pełne basu. Jazz? Może. Ale raczej taki, który przeżył własny pogrzeb i wrócił z niego z automatem perkusyjnym pod pachą.

Verified by MonsterInsights