Niespełniona gwiazda rocka na emeryturze – dziś zamiast strun szarpie głównie nerwy czytelników, składając teksty z ironii i przekory. Muzykę traktuje jak tlen, słowa jak instrumenty, a recenzję jak próbę generalną przed katastrofą albo objawieniem. Podejrzliwy obserwator wszystkiego, co zbyt łatwo udaje głębię. Najczęściej do znalezienia w kącie ze słuchawkami na uszach, gdzie podgłaśnia muzykę, by zagłuszyć własne wątpliwości – albo cudze opinie.